Zmotywowani po "cegle", ale bez zamierzonego efektu
BKS Stal grając przez większość meczu w "10" zaprezentował się solidnie, szczególnie w drugiej części meczu. Na dobrze czujący się na własnym boisku LKS Tworków to jednak nie wystarczyło.
Spotkanie rozpoczęło się wymarzenie dla przyjezdnych. Już w 35. sekundzie BKS objął prowadzenie. Paweł Michałek popisał się dalekim wyrzutem z autu w pole karne, a najlepiej w zamieszaniu odnalazł się Vadym Matvieienko, który skierował piłkę do siatki. Gospodarze odpowiedzieli w 15. minucie. Po faulu Mariusza Dusia arbiter wskazał na jedenasty metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Jakub Legierski, doprowadzając do wyrównania, a chwilę później Arkadiusz Strzelczyk trafił na 2:1. Poza bramkami pierwsza połowa nie przyniosła wielu klarownych okazji.
Przed przerwą sytuacja BKS-u mocno się skomplikowała, gdy czerwoną kartkę obejrzał Paweł Kozioł i piłkarze bialskiej Stali musieli grać w dziesiątkę.
Po zmianie stron BKS, mimo gry w osłabieniu, zaprezentował się bardzo ambitnie. Piłkarze BKS-u walczyli o każdy metr boiska i stworzyli kilka groźnych sytuacji. W 75. minucie dopięli swego. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Szymona Cichego piłkę do siatki skierował Daniel Waliczek i zrobiło się 2:2.
Goście mogli nawet wyjść na prowadzenie. Zaledwie dwie minuty później stuprocentową okazję miał Wojciech Loranc, jednak jego strzał poszybował nad poprzeczką. Swoje sytuacje miał również Adam Waliczek, a groźnie z rzutu wolnego próbował Sz. Cichy. Kiedy wydawało się, że ambitnie walczący BKS wywiezie z Tworkowa punkt, gospodarze zadali decydujący cios. W 83. minucie przeprowadzili szybką kontrę, którą skutecznie wykończył Maciej Kijan, ustalając wynik spotkania na 3:2.