Znaleźli patent na rywala
Pięć meczów, pięć zwycięstw - tak kreślił się bilans Constractu Olsztyn przed dzisiejszym spotkaniem. Futsaliści Rekordu jednak zakończyli dobrą passę swojego rywala, rozgrywając bardzo dobre zawody!
Pierwsze minuty spotkania w Olsztynie przyniosły sporo konkretów z obu stron. Gospodarze dwukrotnie byli blisko objęcia prowadzenia, a aktywny Douglas Risi najpierw trafił w słupek, a chwilę później ponownie obił konstrukcję bramki Rekordu. Bielszczanie również mieli swoją okazję, lecz Mikołaj Zastawnik z bliskiej odległości nie zdołał pokonać golkipera Constractu.
Presja miejscowych w końcu przyniosła efekt. Sebastian Leszczak wykorzystał wolną przestrzeń przy bocznej linii i dokładnie obsłużył Tuukkę Pikkarainena, który z bliska dopełnił formalności. Constract prowadził, a Rekord przejął inicjatywę, długo utrzymując się przy piłce, a wyrównanie nadeszło tuż przed przerwą. Po rozegraniu rzutu rożnego Matheus posłał piłkę w kierunku Zastawnika, a ten efektownym uderzeniem z powietrza doprowadził do remisu.
Po zmianie stron początkowo niewiele wskazywało na późniejszy rozwój wydarzeń. Edgar Varela nieznacznie chybił po podaniu Matheusa, natomiast po drugiej stronie Douglas Risi tym razem nie znalazł sposobu na Michała Kałużę. Przełom nastąpił w 27. minucie. Varela skierował piłkę w pole bramkowe, gdzie dobrze ustawiony Michał Marek wykorzystał swoją okazję i wyprowadził Rekord na prowadzenie. Chwilę później napędzeni Bielszczanie zadali kolejne ciosy. Gabriel Morgato najpierw wykorzystał rozegranie rzutu rożnego i płaskim strzałem z dystansu podwyższył wynik, a zaledwie 19 sekund później ponownie wpisał się na listę strzelców. Rekord nie zamierzał się zatrzymywać. W 33. minucie Marek po raz drugi tego wieczoru pokonał bramkarza gospodarzy, wykorzystując kontratak rozpoczęty przez Matheusa.
Olsztynianie znaleźli się w bardzo trudnym położeniu i zdecydowali się na grę z lotnym bramkarzem. Manewr ten nie przyniósł jednak oczekiwanego odwrócenia losów spotkania. Bielszczanie skutecznie bronili dostępu do własnej bramki, a po odzyskaniu piłki Varela skierował ją do pustej bramki z własnej połowy. Constract zdołał jeszcze odpowiedzieć w ostatnich sekundach, gdy na cztery sekundy przed końcem trafienie zanotował David Mataja, ale nie miało ono już wpływu na rozstrzygnięcie.