Znów się spotkali
Po pucharowej konfrontacji, która odbyła się raptem kilka dni temu, Podbeskidzie II Bielsko-Biała ponownie rywalizowało z rezerwami Rekordu.
- Strata punktów... na własne życzenie - szkoda. Na pewno jeśli chodzi o grę, to nie mogę mieć większych zastrzeżeń, co do mojego zespołu. Problemem była jednak skuteczność, bo mieliśmy sporą przewagę w tym meczu - ocenia Tomasz Górkiewicz, trener rezerw Podbeskidzia.
Mecz dobrze ułożył się dla Górali. W 10. minucie na prowadzenie Podbeskidzie II wyprowadził Bartosz Florek, który głową zakończył dośrodkowanie z rzutu rożnego autorstwa Łukasza Kabaja. W 22. minucie było już 2:0. Po nieporozumieniu w defensywie niefortunnie piłkę do własnej siatki wpakował Tymon Sobek. "Rekordziści" zdołali jednak pokusić się o bramkę kontaktową. Oliwier Foxa w minucie 29. skorzystał na całym "łańcuszku" błędów w szeregach rezerw Podbeskidzia i skutecznie dobił "futbolówkę". Zespół "dwójki" Podbeskidzia miał więcej bramkowych szans w tej części. Grzegorz Janusz, Krzysztof Twardosz czy Nikodem Tumidajski - m.in. ci zawodnicy próbowali zaskoczyć Wiktora Kaczorowskiego.
Z drugiej połowy mogą być bardziej zadowoleni gracze Rekordu II. W 51. minucie do remisu doprowadził Filip Kliś, na gola zamieniając podanie z rzutu rożnego, a w 70. minucie czerwoną kartkę ujrzał Kamil Pazik - zawodnik gospodarzy. Przyjezdni gry w przewadze nie wykorzystali i wynik 2:2 utrzymał się do końcowego gwizdka sędziego.
- Z jednej strony czuję niedosyt, bo grając w przewadze przez ostatnie dwadzieścia minut, nie wykreowaliśmy wystarczająco dużo dobrych sytuacji do wyjścia na prowadzenie. Z drugiej jednak strony, szanuję ten remis biorąc pod uwagę fakt, że przegrywaliśmy w dwudziestej minucie już 0:2, a Podbeskidzie miało jeszcze przynajmniej dwie, niezłe sytuacje do zdobycia gola. Jednak przez naszą postawę doprowadziliśmy do remisu, a do zwycięstwa zabrakło nam czegoś extra - powiedział na łamach klubowej strony Szymon Niemczyk, trener Rekordu II.