Obie drużyny miały swoje cele. Warta grała o powrót na pozycję wicelidera, natomiast dla Rekordu, walczącego o utrzymanie, liczy się każdy punkt. Dysproporcja w tabeli nie była jednak widoczna na boisku. "Rekordziści" potrafili w pierwszej części zaskoczyć wysokich pressingiem, dobrą organizacją gry, ale przyjezdnym ciężko było zaskoczyć drużynę znanego w naszym regionie Macieja Tokarczyka. Pierwsza część nie obfitowała w sytuacje strzeleckie. Nie oznacza to jednak, że ich nie było. W 16. minucie świetna interwencja bramkarza Warty powstrzymała Rekord przed zdobyciem bramki, a z każdą minutą Rekord coraz odważniej poczynał pod bramką Warty. Tuż przed przerwą jednak "zagotowało" się pod bramką Bielszczan po złym dograniu Tomasza Boczka do Wiktora Kaczorowskiego. Obyło się bez konsekwencji.. 

 

Chwilę po rozpoczęciu drugiej części "rekordziści" objęli zasłużone prowadzenie. Daniel Świderski skorzystał na długiej piłce i z ostrego kąta pokonał bramkarza Warty. Po zdobytej bramce biało-zieloni chcieli pójść za ciosem. Groźnie uderzał m.in. Jan Ciućka. Z czasem to jednak miejscowi zaczęli przejmować inicjatywę, co w 75. minucie zaowocowało golem. Centrę Filipa Walusia, byłego zawodnika Rekordu, na bramkę zamienił Tomasz Wojcinowicz. 

 

Do końca było ciekawie. Rekord mógł pokusić się o trzy punkty. Najlepszą okazję na gola na wagę wygranej miał Michał Hornik. Młodzieżowiec w doliczonym czasie otrzymał prostopadłe dogranie, jednak mając blisko siebie dwóch rywali oddał zbyt lekki strzał. Stan 1:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego.