W odróżnieniu od meczu poprzedniego z Zagłębiem Sosnowiec (remis 2:2) Bielszczanie zanotowali lepszy początek. Na bramkę czeskiego przeciwnika strzelali Maksymilian Sitek Marcin Urynowicz, nie zachowując przy tym należytej precyzji. W 15. minucie „Górale” mogli mówić o olbrzymim farcie. Dalibor Takac dopuścił się faulu w polu karnym, który jednak nie zemścił się, bo zawodnika „dwójki” Banika przeniósł piłkę nad poprzeczką. Do odnotowania z pierwszej połowy jeszcze strzały Oskara Tomczyka oraz Daniela Pietraszkiewicza, oba w ostatecznym rozrachunku zwieńczone zostały właściwą interwencją golkipera Czechów.

Po przerwie spotkanie w gole już obfitowało. W 48. minucie czujność w obrębie „świątyni” ekipy z Ostrawy zachował Bartosz Martosz, który po minięciu bramkarza gości bezbłędnie trafił do „pustaka”. 120. sekund później Martosz próbował golkipera lobować, lecz efekt nie okazał się tym pożądanym z perspektywy strzelca. Po godzinie chybił w dogodnej sytuacji Bartosz Bieroński i kiedy gol numer 2. dla Podbeskidzia wisiał w powietrzu, o odpowiedź w 72. minucie pokusili się piłkarze Banika B, wykorzystując niefrasobliwość „w tyłach” bielskiego I-ligowca. W 75. minucie Szymon Brańczyk uchronił swój zespół przed kolejną zmianą rezultatu. Ostatnie słowo należało do Podbeskidzia, a konkretnie Krzysztofa Twardosza, który w 82. minucie postarał się o swojego drugiego sparingowego „fanta” bieżącego lata.

Czy dzisiejszy zwycięski sparing można zakwalifikować jako zwyżkę formy podopiecznych Marcina Włodarskiego? Na odpowiedź zbyt wcześnie, ale nie jest wykluczone, że otrzymamy ją w najbliższą niedzielę, gdy Bielszczanie na koniec mini zgrupowania zagrają w Myślenicach z Wisłą Kraków.