SportoweBeskidy.pl: Panie prezesie, żeby trzymać się faktów – ile lat jest Pan już działaczem Pasjonata?
Andrzej Sadlok:
W tym roku mija 50 lat samej prezesury. Trzy lata wcześniej byłem wiceprezesem i sekretarzem. Byłem też trenerem i zawodnikiem (śmiech). Bieda aż piszczała, więc pełniłem praktycznie wszystkie funkcje odkąd wróciłem po studiach. Teraz mam 74 lata, mam emeryturę tylko zawodową i jakoś jeszcze funkcjonuję. Daję sobie rok – decyzja już zapadła i nie ma od niej odwrotu. Wsparcie gminy w naszym przypadku jest bardzo słabe. O wszystko musimy martwić się sami.

 

SportoweBeskidy.pl: Są na horyzoncie następcy?
A.S.: To spory problem i będzie to problem także w przyszłości. Jak się to potoczy – zobaczymy. Na szczęście są jeszcze ludzie chętni do działania. Moje pokolenie było nauczone pracy społecznej. Dzięki gospodarności udało nam się w Dankowicach stworzyć coś trwałego.

 

SportoweBeskidy.pl: A synowie?
A.S.:
Maciej wciąż gra zawodowo. Żałuję, że żaden bielski klub nie złożył mu oferty…

 

SportoweBeskidy.pl: Na pewno?
A.S.:
Na pewno i bardzo tego żałuję, ale nie chcę już wracać do tematu. Maciek rozegrał swoje mecze w Podbeskidziu i kadrze. Przewiduję jednak, że niedługo może zagrać także u nas. Co do prezesury – Wojtek jest trenerem z uprawnieniami, pracuje w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Maciej również będzie szkolił młodzież, więc raczej w tym kierunku pójdą ich kariery.

 

SportoweBeskidy.pl: Tyle lat za Panem – czy można jednak powiedzieć, że najlepszy czas dla Pasjonata dopiero nadchodzi?
A.S.:
Jeśli chodzi o piłkę – 20 lat gry na poziomie III i IV ligi to ogromny sukces w tak małej miejscowości jak Dankowice. Gdyby tylko była widoczna pomoc ze strony samorządu… Żyliśmy skromnie, ale szczęśliwie. A co będzie w przyszłości, w dużej mierze zależy właśnie od gminy. Jest spółka, która planuje rozbudowę obiektów na miarę drugiej połowy XXI wieku.

 

SportoweBeskidy.pl: No właśnie. Latem głośno było o inwestycji w Dankowicach. Jak za kilka lat będzie wyglądać baza w waszej miejscowości?
A.S.
Plany rozpoczęły się już jesienią ubiegłego roku. Odbyły się spotkania w gminie, podpisano akty notarialne. Na obiekcie Pasjonata przewidziano nowe inwestycje, a po drugiej stronie drogi szybkiego ruchu – kolejne boiska. Byłby to jeden z największych kompleksów sportowych na południu Polski. Mogłyby z niego korzystać drużyny ligowe, reprezentacje czy ekipy zagraniczne. W planach jest także duży dom noclegowy o wysokim standardzie, nowoczesne szatnie z odnową biologiczną, kompleks gastronomiczny, pawilon z pomieszczeniami klubowymi, przedszkole sportowe, duża sala konferencyjna, gabinety rehabilitacyjne, dwa boiska kryte, dodatkowe parkingi, park linowy i wiele innych elementów. Zakres inwestycji jest naprawdę szeroki.

 

SportoweBeskidy.pl: Jaką rolę w tym wszystkim odegra Pasjonat? Zakładam, że obiektami zarządzać będzie spółka „Pasjonaci Sportu” - wykonawca inwestycji?
A.S.:
Dokładnie tak. Pasjonat Dankowice będzie miał lepsze warunki niż dotychczas. Za obiekt odpowiadać będzie inny podmiot, a my nie będziemy musieli martwić się o media czy bieżące utrzymanie.

 

SportoweBeskidy.pl: Rozumiem, że klub będzie miał zagwarantowane korzystanie z obiektów?
A.S.:
Tak, mamy podpisaną umowę notarialną – określono w niej, ile godzin i jakie pomieszczenia będziemy mieć na wyłączność.

 

SportoweBeskidy.pl: A jak wyglądać będzie współpraca z Podbeskidziem, które od lat korzysta ze stadionu w Dankowicach?
A.S.:
Współpraca będzie kontynuowana, tylko że umowę zawierać będzie już spółka. Uważam, że przez 15 lat układała się bardzo dobrze. W tym miejscu chcę podziękować panu Jerzemu Wolasowi, pierwszemu prezesowi, który zainwestował w nasz ośrodek.

 

SportoweBeskidy.pl: W poprzedniej rozmowie powiedział Pan: „Jak to wszystko powstanie, to będzie coś naprawdę dużego”. Co kryje się pod tym „czymś dużym”?
A.S.:  Jeśli spojrzymy na samą powierzchnię – wszystkie boiska, dom ośrodkowy, dwa balony, obiekty socjalne – to już jest ogrom. Proszę wskazać większy ośrodek w regionie niż ten, który powstanie w Dankowicach. Stanowimy ewenement, a jeśli inwestycja zostanie w pełni zrealizowana, podkreślam jeśli, będziemy jeszcze większym.

 

SportoweBeskidy.pl: A sportowo – Pasjonat radzi sobie bardzo dobrze. Obecnie liderujecie w okręgówce. Czy tutaj także planujecie progres?
A.S.:
Cieszymy się z tego, choć niepotrzebnie potknęliśmy się w Bieruniu – ten mecz powinniśmy wygrać. Mamy jedną z najszerszych kadr w historii klubu. Skoro na mecz jedzie 18 zawodników, a kolejnych 4 zostaje na trybunach, to świadczy o sile drużyny. Jeśli pojawią się sprzyjające okoliczności, nie będziemy mieli nic przeciwko awansowi. Ale to piłka – nie ma co wychodzić przed szereg. Najważniejsze, że mamy fajny zespół, w którym panuje dobra atmosfera i który łączy doświadczenie z młodością.