Bardziej zysk niż strata
Na ekstraligowe zwycięstwo w obecnym sezonie piłkarki bielskiego Rekordu muszą jeszcze zaczekać. Tymczasem po długiej przerwie mundialowej dołożyły do swojego dorobku skromny zysk.
Zespół z Gdańska należy w tym sezonie do czołówki stawki Ekstraligi. Toteż fakt, że Bielszczanki skutecznie się im przeciwstawiły może budzić względnie optymistyczne nastroje w Cygańskim Lesie. Co więcej, przyszło gospodyniom „gonić” wynik po tym, jak w 70. minucie z bliska do siatki trafiła wprowadzona wcześniej na boisko z ławki rezerwowych Aleksandra Laska. Podopieczne Mateusza Żebrowskiego szybko po ciosie się podniosły i odpowiedziały. Już w 73. minucie wtórnie był remis. Oliwia Krysman precyzyjnie dośrodkowała z bocznego sektora, najwyżej w polu karnym wyskoczyła Abigail Sowa, która główkując zmusiła bramkarkę AP Orlenu do kapitulacji.
Co jeszcze warto odnotować w odniesieniu do spotkania w ramach 6. kolejki? Biało-zielone nie zdecydowały się na otwartą wymianę z rywalkami, ale szybko okazało się, że nie taki gdański zespół wcale mocny. Centymetrów zabrakło, by w 12. minucie „centrostrzał” Krysman trafił nie w poprzeczkę, a do siatki przyjezdnych. Uderzenia Gdańszczanek w tym fragmencie potyczki nie miały dokładności. Równo po godzinie „setkę” zaprzepaściła Aleksandra Posiewka, która uderzyła obok ratującej sytuację bramkarki przeciwniczek, ale i słupka. Z kolei 75. minuta to wyborna parada Kingi Ptaszek. Sposobność, by wywieźć z Bielska-Białej zwycięstwo zawodniczki AP Orlenu miały wymarzoną, bo po faulu Kristyny Janku w „16” przyszło Klaudii Fabovej egzekwować rzut karny.
– Trzeba doceniać ten punkt. Małymi krokami idziemy do przodu i notujemy trzeci z rzędu mecz bez porażki z widocznym progresem w defensywie. Zapracowaliśmy na ten punkt – mówi szkoleniowiec piłkarek Rekordu.