Bez przełamania
Piłkarze BKS-u i GLKS-u Nacomi Wilkowice odrobili zaległość z 3. kolejki V ligi. Obie ekipy do meczu przystąpiły bez wygranej i ten stan rzeczy nie uległ zmianie.
Dwie drużyny, które przed środowym spotkaniem wciąż pozostawały bez wygranej w V lidze, latem przeszły spore zmiany kadrowe. Trudno było jednak oczekiwać, że przebudowane zespoły od razu nawiążą do emocjonujących pojedynków z poprzednich sezonów. Tym razem przez długie fragmenty było po prostu przeciętnie.
Zawodnicy Bialskiej Stali rozpoczęli odważnie i za sprawą Daniela Kocemby i Miłosza Dokudowca próbowali zagrozić bramce GLKS-u, ale ich pojedyncze próby nie przyniosły większego zagrożenia. W 29. minucie blisko szczęścia byli natomiast goście. Po rzucie wolnym Dominika Kępysa piłka sprawiła sporo problemów defensywie BKS-u. W 36. minucie Wilkowiczanie dopięli swego. Po szybkiej akcji Dawid Fender znalazł się w sytuacji sam na sam z Janem Sycem i zachował zimną krew, otwierając wynik spotkania.
Po zmianie stron BKS ruszył z większym animuszem. W 54. minucie Legbo Waakoonwi otrzymał dośrodkowanie z lewej strony, ale po jego uderzeniu głową piłka poszybowała nad bramką GLKS-u. Chwilę później goście odpowiedzieli strzałem z dystansu, po którym Jan Syc wykazał się dobrą interwencją. W 68. minucie ponownie próbował Kępys. Zawodnik GLKS-u zdecydował się na próbę lobu, ale piłka przeleciała nad bramką. 2. minuty później goście byli już skuteczniejsi. Fender ruszył prawą stroną, zachował zimną krew w polu karnym i posłał piłkę obok bramkarza BKS-u.
Gospodarze nie zamierzali jednak składać broni. W 75. minucie zablokowany został M. Dokudowiec, a chwilę później po rzucie rożnym zakotłowało się w polu karnym GLKS-u. Piłka odbiła się od słupka, po czym zawodnicy z Wilkowic w porę zdołali ją wyekspediować. BKS w końcu dopiął swego w 81. minucie. Filip Biela przytomnie odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu i skierował piłkę do siatki, dając gospodarzom nadzieję na odwrócenie losów spotkania. GLKS był o krok od utrzymania korzystnego wyniku. W 88. minucie Kacper Świecak popisał się świetną interwencją przy próbie BKS-u. Minutę później gospodarze otrzymali jednak kolejną szansę. Mariusz Duś wywalczył rzut karny, a odpowiedzialność na siebie wziął Mateusz Pytel. Z 11. metrów się nie pomylił i doprowadził do remisu, który utrzymał się do ostatniego gwizdka arbitra.