Na wstępie spotkanie nie porywało płynnością gry. Obie drużyny częściej operowały długimi podaniami niż składnymi akcjami, a środek pola szybko zamienił się w arenę walki fizycznej i licznych przewinień. W 11. minucie niepokój na stadionie wywołała groźnie wyglądająca sytuacja z udziałem Wojciecha Łaskiego, który po przypadkowym starciu musiał opuścić murawę w karetce.

 

Z biegiem czasu inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze. Najpierw swoich sił próbowali Kacper Kasprzak Daniel Ściślak, jednak dobrze między słupkami spisywał się Jakubowski. Rekord dopiął swego w doliczonym czasie pierwszej połowy. Po rzucie rożnym i sporym zamieszaniu w polu karnym najwięcej zimnej krwi zachował Jan Ciućka, który z bliska wpakował piłkę do siatki.

 

Po zmianie stron ŁKS II ruszył do odrabiania strat i z każdą minutą coraz śmielej atakował. Groźne uderzenia oddawali m.in. Sopel i Kotarba, ale świetnie dysponowany tego dnia Wiktor Kaczorowski nie dawał się zaskoczyć. Rekord z kolei cofnął się, oddając inicjatywę rywalom i szukając swoich szans w kontratakach.

 

Najwięcej emocji przyniosła końcówka spotkania. W 83. minucie goście otrzymali rzut karny po faulu na Książku. Do piłki podszedł Ślęzak, jednak jego mocne uderzenie z jedenastu metrów znakomicie obronił Kaczorowski, ratując swój zespół przed stratą gola. To nie był koniec dramatów, już w doliczonym czasie gry po błędzie defensywy Rekordu Coulibaly stanął przed idealną szansą, lecz Piotr Wyroba w ostatniej chwili wybił piłkę sprzed linii bramkowej. Stan 1:0 utrzymał się do końcowego gwizdka.