- Szkoda tego meczu. Mieliśmy swoje momenty, dobrze graliśmy, ale straciliśmy dwie bramki po stałych fragmentach. To był dobry mecz na poziom IV ligi, wyrównane spotkanie - mówi Łukasz Biliński, trener Spójni Landek.

 

Spójnia próbowała od początku, a jedną z dogodniejszych okazji miał Daniel Paszek, który trafił w słupek. Swojej szansy szukał również Giorgi Merebaszwili po zagraniu piłki wstecz. Gospodarze byli bardziej skuteczni i objęli prowadzenie w 22. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej w polu karnym wyskoczył Klaudiusz Jurek i uderzeniem głową pokonał bramkarza Spójni. Zamiast wyrównania przyjezdni doczekali się jednak drugiego "ciosu". W 38. minucie Podbeskidzie II ponownie wykorzystało rzut rożny. Tym razem piłka trafiła do Krzysztofa Twardosza, który skutecznym uderzeniem nogą podwyższył prowadzenie Bielszczan.

 

Po zmianie stron spotkanie nadal mogło się podobać. Obie drużyny podejmowały kolejne próby, a rezerwy Podbeskidzia szukały okazji do powiększenia przewagi. Spójnia nie zamierzała rezygnować, jednak nie zdołała znaleźć sposobu na defensywę gospodarzy. W końcówce bliski zdobycia bramki był jeszcze Kamil Lewandowski, lecz i jego uderzenie zatrzymało się na słupku.