Zaskakujący przebieg miała premierowa odsłona meczu, w której ekipa z Pogórza w pełni dotrzymywała kroku rywalowi wyżej sytuowanemu w ligowej hierarchii. To podopieczni Łukasza Stracha zdobyli prowadzenie po wzorcowej kontrze – otwierające podanie wykonał Sebastian Juroszek, a z finalizacją problemów nie miał Radosław Greń. Nie był to jedyny raz, gdy piłkarze LKS-u zaskoczyli IV-ligowca. Ponownie bowiem byli z przodu za sprawą Krystiana Stracha, a to przy wydatnej pomocy jasieniczan. Jakub Wykręt źle zagrał do swojego bramkarza Macieja Keniga, co napastnik skrzętnie wykorzystał. – Za postawę w tej części meczu absolutnie nie musimy się wstydzić, choć popełnialiśmy też ogromne błędy, które okazały się kosztowne – przyznaje szkoleniowiec LKS-u.
 


Pomimo dobrej postawy reprezentanta „okręgówki”, to Drzewiarz na przerwę schodził przy zaliczce 3:2. Zapewnili ją Konrad BukowczanJakub Waliczek, którzy zaburzyli korzystny dla pogórzan trend. Po pauzie gole strzelali już wyłącznie futboliści z Jasienicy. I to w obfitej ilości, triumfując ostatecznie 7:2. Podwójnie do siatki przeciwnika trafiał m.in. zawodnik testowany, a przedniej urody bramką pokusił się po solowej szarży Bartosz Żyła. Na odnotowanie zasługują również ofensywne łupy obrońcy Wykręta.

Jasienicki zespół zademonstrował w test-meczu zwyżkę formy, choć do tej optymalnej wciąż daleko. – Każdy mecz, który daje nam możliwość zgrywania się jest cenny. Niepokoją błędy i skuteczność, którą pomimo goli w drugiej połowie wcale jakoś szczególnie się nie wykazaliśmy. W spotkaniach IV ligi to może być niestety niewybaczalne – zauważa Tomasz Wróbel, trener Drzewiarza.