– Bardzo wymagający to był sparing, przeciwko drużynie ze sporą grupą futsalowców w składzie. Często rywal zamykał nas, musieliśmy wykonywać dużą pracę w defensywie, ale zależało nam, aby w taki sposób się sprawdzić. Na plus to, że w wielu sytuacjach potrafiliśmy wyjść obronną ręką przy „zameczku”, odpowiednio się asekurować. Było też mnóstwo biegania, a doskonale wiemy, że nie wszyscy to lubią – opowiada Dariusz Rucki, szkoleniowiec Górala.

Przebieg meczu to zgoła odmienne połowy. W pierwszej trwała wymiana ciosów. Czesi objęli prowadzenie po strzale z dystansu z rykoszetem. O wyrównanie zadbał celnym uderzeniem z rzutu wolnego Bartłomiej Rucki. Skuteczną „klepę” przed polem karnym piłkarze TJ Bystrice okrasili golem na 2:1, ale przed pauzą wtórnie wyrównał Marek Tabacarz, korzystając uderzeniem po ziemi z asysty Jakuba Matysiaka. W drugiej odsłonie piłka lądowała wyłącznie w bramce strzeżonej przez Artura Legierskiego – to w konsekwencji rzadkiej urody prób z dystansu, ustalających wynik końcowy sparingu na 2:4 z perspektywy Istebnian.

Pomimo przewagi, jaka zarysowała się na korzyść ekipy z Czech, zawodnicy V-ligowca mogli pokusić się o riposty. Samotną szarżę od połowy boiska w kierunku „świątyni” przeciwnika zmarnował Jakub Legierski. W dogodnej sytuacji spudłował też testowany zawodnik, zaś Andrzej Łacek uderzył wprost w golkipera. Kilka dośrodkowań w pobliże bramki nie doczekało się zamknięcia.