– Przystąpiliśmy do meczu z założeniem gry na wysokiej intensywności przez 60. minut. Mieliśmy za zadanie odbierać piłkę przeciwnikowi, co w większości się udawało. Czuliśmy się w tym tak dobrze, że zawodnicy sami dali od siebie jeszcze więcej. Pomimo ciężkich ostatnio treningów wyglądaliśmy pozytywnie – wyjaśnia Bartłomiej Konieczny, szkoleniowiec Beskidu.

O wygranej Skoczowian przesądził finałowy kwadrans test-meczu. W roli egzekutora wystąpił Michał Pietraczyk, który popisał się widowiskowym hat-trickiem. Prowadzenie dla Beskidu to następstwo składnej akcji i dobitki uderzenia lewą nogą Antoniego Krzaka. W 85. minucie wrzutkę Jakuba Krucka zamknął Kacper Pater, a formalności wślizgiem dopełnił Pietraczyk. Wreszcie trafienie „last minute”, głową po „krótkim” słupku z wrzutki Piotra Dyczka.

Pogórzanie zaprezentowali się na tle mocnego rywala bardzo solidnie. Sami mogli żałować, że przy stanie 0:0 strzał Piotra Basińskiego jedynie obił słupek. Z kolei Tymoteuszowi Hernikowi zabrakło centymetrów, by odpowiedzieć na otwarcie rezultatu przez ekipę ze Skoczowa. – Dużo dobrej gry, fajnych momentów po naszej stronie. Wynik nie jest kluczowy, ale szkoda, że końcówka go trochę zepsuła – zauważa grający trener LKS-u Łukasz Hanzel.