- Jesteśmy zadowoleni. To był fajny sparing, z dużą dawką jakości. Mimo że jesteśmy na wstępnym etapie przygotowań, nie brakowało ciekawych sytuacji. W drugiej połowie stworzyliśmy ich zdecydowanie więcej - mówi nam Sebastian Gruszfeld, trener GKS-u. - Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra, najlepsza w dotychczasowym okresie przygotowawczym. Po przerwie, po zmianach na pozycjach, nasza gra wyglądała już przeciętnie. GKS miał więcej z gry i nie było to to, czego bym oczekiwał. W każdym sparingu testujemy różne warianty i sprawdzamy zawodników w różnych konfiguracjach. Ostatecznie jestem jednak zadowolony z tego sprawdzianu - ocenia natomiast Jakub Kubica, trener Czarnych. 

 

Zawodnicy GKS-u już w pierwszych minutach stworzyli kilka groźnych okazji. Tomasz Janik próbował szczęścia strzałem ponad bramką. Chwilę później bliski szczęścia dla Jaworzan był Damian Ścibor, a kolejną sytuację wypracował Bartłomiej Matula. Konkrety nadeszły później... W 30. minucie wynik otworzył Grzegorz Habdas, który z bliskiej odległości zachował zimną krew i pokonał bramkarza. 6. minut później było już 2:0, gdy Ścibor sfinalizował składną akcję całego zespołu. Jeszcze przed przerwą GKS mógł złapać kontakt, jednak w 42. minucie Karol Kubieniec zmarnował idealną okazję, a świetną interwencją popisał się golkiper Czarnych.

 

Po zmianie stron spotkanie nabrało jeszcze większego tempa. Już w 46. minucie Kacper Najzer zdobył bramkę kontaktową po dobitce Patryka Pawlusa. Odpowiedź Czarnych była szybka, bo w 50. minucie Habdas po raz drugi wpisał się na listę strzelców, tym razem skutecznie główkując po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. GKS nie zamierzał jednak składać broni. W 55. minucie stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Dariusz Sierota, a chwilę później przyjezdni zdobyli gola na 2:3, gdy Habdas niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki po bocznym rzucie wolnym. W 68. minucie padło wyrównanie, Janik skutecznie wykończył rzut rożny.

 

Końcówka meczu mogła przynieść kolejne trafienia. W 60. minucie Igor Handzlik przymierzył głową w słupek, Janik próbował jeszcze lobować bramkarza, a w 80. minucie uderzył w spojenie słupka z poprzeczką. Ostatecznie więcej goli już nie padło i sparing w Wapienicy zakończył się remisem 3:3.