I progres, i niedosyt
Punktów z Radzionkowa piłkarze Kuźni nie przywieźli. A bez dwóch zdań mogli...
– Bardziej skoncentrowaliśmy się dziś na tym, aby nie stracić bramki, przez co rzadziej byliśmy w ofensywie. Swoje okazje jednak mieliśmy, aby wyjść na prowadzenie – zauważa na wstępie Michał Pszczółka, szkoleniowiec Ustronian.
Aktywny z przodu był przeciwko „Cidrom” Maciej Kaczmarczyk. To po jego akcji bliski skierowania piłki do celu był Bartłomiej Ślosarczyk, którego w kluczowym momencie przyblokowali defensorzy konkurenta. Piętą Ślosarczyk próbował wieńczyć podanie Aboubacara Cisse, lecz strzał nie miał dostatecznego impetu i padł łupem golkipera Ruchu. Do odnotowania także lob Patryka Fabiana, szybujący zgodnie z planem nad bramkarzem, ale i obok słupka.
Wstęp drugiej części to frontalne niemalże ataki zespołu z Radzionkowa i kwadrans z niewielkim okładem, przy którym goście mogli mówić o szczęściu. Odpowiedzią było m.in. uderzenie Wojciecha Pisarka wprost w golkipera Ruchu czy kontra Kaczmarczyka bez właściwej egzekucji. Niemoc obu ekip została zakończona w 82. minucie. Korner gospodarzy przyniósł spore zamieszanie, a futbolówkę do siatki wpakował Kamil Surowiec, a więc... były zawodnik Kuźni, który przesądził o punktowym „maksie” Ruchu.
– Progres jest, bo przed tygodniem straciliśmy 8 goli, a w żadnym wcześniejszym ligowym spotkaniu w tym sezonie nie byliśmy tak skuteczni „w tyłach”. Daje to nadzieję na poprawę w wynikach, bo dziś jednak wróciliśmy finalnie do Ustronia bez punktów – komentuje Pszczółka.