II-ligowe emocje były dziś na Stadionie Miejskim duże, bo gospodarze na żadną stratę punktów pozwolić sobie nie mogli. Mając tenże fakt na względzie, już w 4. minucie otworzyli wynik potyczki. Udział w golu największy miał wybornie mierzący do siatki Maksymilian Sitek, ale i poprzedzający ten strzał rajd Krzysztofa Kolanki mógł się kibicom podobać. Ręce do oklasków składały się, gdy "Górale" budowali kolejne akcje zaczepne. Bramkarz gości Klaudiusz Mazur interweniować musiał przy strzale Mateusza Kizymy w 10. minucie. Po upływie kwadrans w sukurs przyszli mu defensorzy, kiedy futbolówkę "w sieci" ulokować próbował Kamil Sochań. W 17. minucie żadnych wątpliwości nie pozostawił Lucjan Klisiewicz, który posłał piłkę nad golkiperem Sokoła w pojedynku z nim.

Szybkie 2:0 to scenariusz znany z kilku wcześniejszych występów Bielszczan na wiosnę. I tym razem wkradło się rozluźnienie w grę podopiecznych Marcina Włodarskiego. W 19. minucie przyjezdni mogli odnotować gola kontaktowego, lecz Kolanko był we właściwym miejscu na linii bramkowej. Napór Podbeskidzia wyraźnie ustał, choć sporadycznie "kotłowało się" w polu karnym przyjezdnych - m.in. w 34. minucie Oskar Tomczyk ostemplował poprzeczkę.

W drugiej połowie gospodarze korzystnego dla siebie rezultatu pilnowali. Owszem, od czasu do czasu Konrad Forenc musiał interweniować, m.in. parując w 78. minucie uderzenie Jacka Tkaczyka, ale trudno zakładać, jakoby nawiązanie kontaktu przez zawodników z Kleczewa cokolwiek zmieniło. W 86. minucie pewną wygraną Podbeskidzia przypieczętował Marcin Biernat, uderzając celnie "z wapna" po przewinieniu wobec Bartosza Martosza.

Kolejny wiosenny "maks" punktowy sprawia, że "Górale" są już o włos od walki o I-ligowy awans w barażach. Dzisiejszego konkurenta czeka najpewniej rywalizacja, by na obecnym szczeblu pozostać.