Ale zanim gospodarze pokazali swoje najmocniejsze atuty, musieli zmierzyć się z atakami piłkarzy ze Stalowej Woli. W kierunku bramki strzeżonej przez Konrada Forenca poszybowało kilka strzałów, a ten Bartłomieja Kukułowicza z 8. minuty dał Stali zaliczkę. "Górale" mogli mówić o szczęściu, że uderzenia Maksymiliana Hebela czy Lukasa Hrnciara mijały cel, a z próbą Jakuba Niedbały z 12. minuty golkiper Podbeskidzia sobie poradził.

Dopiero po upływie 2 kwadransów bielszczanie złapali lepszy dla siebie fragment gry. W 31. minucie w polu karnym szarżował Krzysztof Kolanko, rywale przekroczyli przepisy wobec etatowego reprezentanta polskiej młodzieżówki, co umożliwiło Marcinowi Biernatowi wyrównanie rezultatu przed pauzą. Jak ważne to było zdarzenie, pokazały dalsze fragmenty spotkania, w których Stal nie potrafiła więcej się do "Górali" dobrać.

A Podbeskidzie? Wywiązało się z oczywistej misji udanego zakończenia przeciętnej jesieni. Bohaterem okazał się Kolanko. Najpierw w 71. minucie asystował Marcinowi Urynowiczowi, by w 74. minucie odnotować premierowe trafienie w bielskich barwach. Podopieczni Marcina Włodarskiego wygrali zasłużenie, a o wyższe rozmiary próbował zadbać jeszcze swoimi strzałami aktywny w ofensywie Maksymilian Sitek. Wobec wcześniejszej przerwy w grze, spowodowanej zalegającą nad murawą Stadionu Miejskiego mgłą, arbiter doliczył aż 11. minut do czasu regulaminowego. W nich "Górale" mieli wszystko pod kontrolą.

II-ligowa rzeczywistość po niedzielnym triumfie jest taka, że Podbeskidzie do miejsca barażowego - zajmowanego obecnie przez ekipę ze Stalowej Woli - traci będąc w środku stawki raptem punkt...