Goście jednak długo męczyli się, nie potrafiąc wykorzystać choćby 9. rzutów rożnych... – Przeciwnik mocno się cofnął, a nam trochę czasu zajęło dostosowanie się do warunków meczowych, zwłaszcza murawy, która nie sprzyjała szybkiej grze – opowiada szkoleniowiec bielskiego IV-ligowca Tomasz Górkiewicz.

Wynik otworzyć mógł na korzyść „Górali” Grzegorz Janusz, ale na przeszkodzie stanął słupek. Nic nie zapobiegło temu, co nadejść musiało w 40. minucie. Dośrodkowanie Kornela Osyry zgrał przytomnie Klaudiusz Jurek, a Antoni Czyż trafił do celu. Na tym emocje z pierwszej połowy się nie zakończyły. Za moment podanie Chmiela dotarło na 8. metr do Czyża, który w idealnej sytuacji spudłował. Gospodarze tuż przed gwizdkiem oznajmiającym przerwę mogli pokusić się o odpowiedź, kiedy długie zagranie minęło bielską defensywę i czujność Tomasza Lacha zapobiegła nieszczęściu.

– Powiedzieliśmy sobie w przerwie, że zdecydowanie musimy podkręcić tempo, aby nie skomplikować tego meczu – dodaje szkoleniowiec Bielszczan, którzy istotnie szybko robotę dokończyli. W 48. minucie pojedynek biegowy z rywalami wygrał Janusz, bez trudu podwyższając wynik na 2:0. Kolejna bramkowa akcja Podbeskidzia II „zawiązała się” w 53. minucie. Końcowy akcent to wrzutka Jurka i egzekucja Janusza. Już po upływie godziny outsider został ostatecznie rozbity. Dublet zaliczył Krzysztof Wiesner, a w 80. minucie udany występ rezerw Podbeskidzia podsumował Mateusz Klimczak.