Kanonada z III-ligowcem
Można było zakładać, że to „dwójka” Podbeskidzia będzie stroną dominującą w konfrontacji z kompletującym naprędce drużynę Pniówkiem Pawłowice Śląskie.
Całkowicie pod kontrolą Bielszczanie mieli już premierową część sparingu, aczkolwiek szwankowała w niej skuteczność. – Rywal w miarę nieźle bronił i trudniej nam było coś zdziałać w ataku pozycyjnym, ale i tak wypracowaliśmy sobie sporo szans do strzelania goli – mówi Tomasz Górkiewicz, szkoleniowiec rezerw Podbeskidzia.
Za sprawą testowanego zawodnika i Jakuba Małkowskiego „Górale” zdobyli przewagę wynikową nad przeciwnikiem. Połowiczne jej zmniejszenie to następstwo rzutu wolnego III-ligowca i pechowego „swojaka” Kornela Osyry. Do odnotowania „setki” Krzysztofa Twardosza czy Małkowskiego, które nie zostały na łupy zamienione, czy groźne próby ofensywne Nikodema Tumidajskiego oraz Maksymiliana Świty.
Po przerwie obraz gry różnił się o tyle, że bramki padały dla Podbeskidzia II z większą częstotliwością. Podopieczni Ryszarda Kłuska w miarę upływu czasu opadali z sił i wykazywali mniejszy zapał względem nawiązywania równorzędnej sparingowej batalii. – Po naszej stronie było sporo wysokich odbiorów, ale gra generalnie szarpana i z niedokładnościami. Trudno było o zachowanie maksymalnej koncentracji – dopowiada trener reprezentanta V ligi.
W każdym razie dorobek bielskiej drużyny powiększony został o 4 gole. Po dalszym słupku ładnie przymierzył Krzysztof Wiesner, następnie lewą nogą z okolic „16” futbolówkę do siatki posłał Wojciech Szumilas, wreszcie idealnie zamknięcie wykonał Hubert Szatanik, a asysta wspomnianego zawodnika umożliwiła ustalenie wyniku sobotniego spotkania Kacprowi Piątkowi.