Z oczywistych więc względów "Biała Gwiazda" nie traktowała sobotniego spotkania z Bielszczanami jako priorytetowego w swoim kalendarzu. Z drugiej strony I-ligowiec jest już na pełnych obrotach z racji rywalizacji o punkty, a walka o miejsce w składzie Wisły czyni dla jej zawodników każdy mecz istotnym.

Bezbramkowy wynik sparingu długo się nie utrzymał. Już w 7. minucie Konrad Forenc został zmuszony do kapitulacji za sprawą główki Jordi Sancheza, korzystającego z asysty Arkadiusza Ziarko. Co martwi, to kolejny zimowy test "Górali", w którym początkowy fragment nie układa się dla nich korzystnie. Czy i tym razem byli w stanie zareagować? Ofensywne próby podejmowali m.in. Radosław Kanach czy Lucjan Klisiewicz, lecz ich uderzeniom brakowało elementu zaskoczenia. Wisła mogła dystans zwiększyć, ale Sanchez zmarnował świetne okazje w 30. i 42. minucie. W drugim przypadku tylko przytomność Klisiewicza na linii bramkowej zapobiegła stracie.

Optymalnie z kolei drugą połowę rozpoczął II-ligowiec. W 52. minucie Klisiewicz swoją obecność na murawie zaznaczył w sposób najlepszy z możliwych, egzekwując nieomylnie rzut karny po faulu nominalnych gospodarzy na Krzysztofie Kolance. Był to najistotniejszy z momentów dla Podbeskidzia, choć goli mogło paść więcej. Najlepsza okazja dla gości to minimalne pudło wprowadzonego na ostatni kwadrans Bartosza Florka z 88. minuty, aczkolwiek wcześniej jeszcze bliżej swego była ekipa z Krakowa, stemplując w 70. minucie słupek.