- Wynik nie do końca odzwierciedla przebieg meczu. Drużyna realizowała zadania i grała swoje. Straciliśmy dwie niefrasobliwe bramki na początku, co ustawiło spotkanie, ale mieliśmy swoje okazje. Jestem ogólnie rzecz biorąc zadowolony z gry. To pozytywny sygnał przed rundą - przyznaje Bartłomiej Konieczny, trener Beskidu. 

 

Gospodarze objęli prowadzenie w 9. minucie, gdy po prostej stracie w rozegraniu piłki przez Beskid do siatki trafił testowany zawodnik Kuźni. Zaledwie dwie minuty później było już 2:0. Po stałym fragmencie gry i sporym zamieszaniu w polu karnym skoczowian najprzytomniej zachował się Kyrylo Pasazhin, podwyższając prowadzenie ustrońskiej drużyny.

 

Strata dwóch bramek na początku spotkania ustawiła przebieg pierwszej połowy, jednak Beskid nie zamierzał ograniczać się wyłącznie do defensywy. Zespół ze Skoczowa starał się realizować założenia taktyczne i szukał swoich okazji w ataku pozycyjnym oraz po dośrodkowaniach. Bliscy zdobycia bramki byli m.in. Michał PietraczykKamil Kotrys, którzy próbowali szczęścia strzałami głową. Swoją szansę miał również Kacper Zątek, lecz jego uderzenie obronił bramkarz Kuźni. W dobrej sytuacji sam na sam znalazł się także Piotr Dyczek, jednak i tym razem gospodarze wyszli z opresji obronną ręką.

 

Kuźnia natomiast zaprezentowała się jako zespół zdyscyplinowany, dobrze zorganizowany w defensywie i konsekwentnie realizujący swoje zadania. Mecz toczył się w dobrym tempie, a IV-ligowiec potrafił nie tylko skutecznie bronić, ale również stwarzać zagrożenie pod bramką rywala. - Graliśmy młodymi zawodnikami, z których wielu otrzymało dziś swoją szansę. Szybko rozstrzygnęliśmy losy spotkania. Traktujemy ten mecz jako wartościową jednostkę treningową i w takich kategoriach go oceniamy - dodaje Karol Sieński, szkoleniowiec Ustronian.