- Było blisko, ale na przestrzeni sezonu zespół z Opola był lepszy. Może gdyby pierwszy mecz tej serii inaczej się potoczył, a mieliśmy w nim swoje szanse, to inny byłby koniec - mówi Bartłomiej Piekarczyk, szkoleniowiec bielskich siatkarek, które do pewnego momentu w spotkaniu numer 4 były na właściwej drodze, by przełamać opór przeciwniczek i powrócić do Opola na finałową batalię. - Podjęliśmy walkę, a radość i energię było w naszej grze widać. Zagraliśmy lepiej niż tydzień temu u siebie, ale trochę zabrakło. W czwartym secie spadła efektywność naszego ataku, a rywalki grały cierpliwie i na mniejszej ilości błędów. Tie-break to już zupełnie inna historia - dodaje trener siatkarek znad Białej.

Okoliczności zdawały się sprzyjać gospodyniom w hali pod Dębowcem. Pierwszego seta wyciągnęły, choć przegrywały w nim już 12:16 po "czapie" Wiktorii Paluszkiewicz na Kertu Laak. Na finiszu robotę zrobił bielski blok, broniący piłkę setową autorstwa Ljubicy Kecman i następujący po nim Marty Orzyłowskiej. To, że za moment Uxue Guereca huknęła w aut na 26:24, było naturalną konsekwencją zademonstrowanej jakości.

I choć w drugiej partii role się odwróciły, bo to zawodniczki BKS-u przewagę wypuściły - m.in. 20:17 po bloku Klaudii Nowakowskiej względem Katarzyny Zaroślińskiej-Król, gdy Opolanki popisały się imponującą serią punktów przy zagrywkach swojej atakującej i zachowały też zimą krew przy zrywie miejscowych w grze na przewagi (25:27), to w odsłona następna była w kluczowym fragmencie popisowa w wykonaniu gospodyń. Od stanu 21:20 punktowały wyłącznie one, gdy ścianą nie do przejścia okazała się Nikola Abramajtys.

Set numer 4 był dla Bielszczanek druzgocący, a powód wspomniany został wcześniej. W tie-breaku zrobiło się 7:3 dla Uni po zbiciu Zaroślińskiej-Król, lecz po ataku Martyny Borowczak był już remis 10:10. Kolejny zryw należał niestety do przyjezdnych, w tym przy pomyłkach w zagrywce i rozegraniu Giuli Gennari. Nadzieje rozwiał błąd w ataku Laak po długiej akcji, dający podopiecznym Bartłomieja Dąbrowskiego upragnione 15 "oczko".

To tym samym 2. sezon z rzędu, jaki BKS Bostik ZGO kończy poza "pudłem", ocierając się o medalowy łup. - Chcieliśmy być w czwórce ligi i to był jeden z celów. Ale jest smutek, bo zostaliśmy z niczym i przychodzi nam gratulować ekipie z Opola - podsumowuje Piekarczyk.

BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała – Uni Opole 2:3 (26:24, 25:27, 25:20, 16:25, 11:15)

BKS Bostik ZGO:
Orzyłowska, Gennari, Kecman, Borowczak, Laak, Abramajtys, Adamek (libero) oraz Suska (libero), Bozoki-Szedmak, Borowczak, Michalewicz, Podlaska
Trener: Piekarczyk