A szkoda! Bo to był naprawdę dobry mecz w wykonaniu piłkarzy Rekordu. Początek rywalizacji jednak nie zwiastował większych emocji pod którąkolwiek z bramek. Już w 3. minucie Hubert Antkowiak umieścił futbolówkę w siatce Rekordu, jednak wcześniej dośrodkowanie Adama Deji z rzutu rożnego opuściło boisko. Później długo brakowało sytuacji, które zmuszałyby bramkarzy do poważniejszego wysiłku. W 31. minucie po główce Antkowiaka piłka trafiła w Mateusza Brodę, a z czasem inicjatywę zaczęli przejmować przyjezdni.

 

Aktywny na boku boiska był Mateusz Tekieli, a swoich szans z większej odległości szukali Adam Gibiec oraz Dawid Mazurek. Najbliżej otwarcia wyniku był jednak Daniel Ściślak. W 38. minucie pomocnik Rekordu sprytnie zakręcił futbolówkę z narożnika boiska, kierując ją bezpośrednio w stronę bramki. Adam Matysek nie dał się jednak zaskoczyć. 

 

Po przerwie zespół z Bielska-Białej nadal prezentował się odważnie. Niedługo po wznowieniu gry Jakub Ryś zdecydował się na uderzenie z około 15. metrów, lecz posłał piłkę obok celu. W 53. minucie goście ruszyli z szybką akcją, ale zabrakło prostszego rozwiązania. Chwilę później Piotr Ceglarz dokładnie dośrodkował w pole karne, gdzie Tekieli miał dogodną pozycję. Próba zakończyła się jednak nieczystym trafieniem. Gospodarze odpowiedzieli uderzeniem Bartłomieja Korbeckiego. W 58. minucie futbolówka po jego próbie zza pola karnego została jeszcze trącona przez Brodę i wyszła na rzut rożny. W kolejnych minutach zrobiło się jeszcze groźniej. Wiktor Kaczorowski najpierw nieprecyzyjnie wybił piłkę, a następnie sam naprawił swój błąd, zatrzymując próbę Michała Walskiego z okolic połowy boiska.

 

Górnik naciskał coraz wyraźnie. W 65. minucie Antkowiak trafił w słupek, a 4. minuty później ten sam element bramki obił Korbecki. Rekord przetrwał trudniejszy fragment, a w 77. minucie pod bramką Matyska zrobiło się "gorąco" po akcji Kacpra Kasprzaka i Jana Ciućki. Decydujący moment nastąpił jednak 8. minut później. Po kornerze wykonywanym przez gospodarzy Kaczorowski wypiąstkował piłkę, lecz defensywa Rekordu nie zdołał jej wyekspediować poza niebezpieczną strefę. Górnik ponownie skierował futbolówkę w pole karne, a Korbecki posłał ją w kierunku dalszego słupka, gdzie najwyżej wyskoczył Rafał Kobryń.

 

Bielszczanie mieli jeszcze okazję, by uratować remis. W 87. minucie Daniel Świderski znalazł się w polu karnym, ale naciskający go rywale nie pozwolili na oddanie skutecznego strzału.