Lanie i prezenty
Z Unią Skierniewice, sensacyjnym liderem Betclic 2. Ligi, mierzyli się w sobotni wieczór piłkarze Podbeskidzia, stając przed ciężkiego kalibru przeprawą.
Nie taki diabeł straszny... rzec mogą Bielszczanie po dzisiejszej batalii. Unia miała przed nią imponującą serię 16. meczów bez porażki i chciała kolejną punktową zdobyczą przybliżyć marzenia o I-ligowym awansie. Tym większy szacunek budzi efekt wyjazdu "Górali", którzy nie pierwszy raz tej wiosny w delegacji zagrali wręcz koncertowo.
Mecz już na otwarcie był dla Podbeskidzia pasmem fartownych zdarzeń. W 4. minucie dośrodkował Maksymilian Sitek, a Lucjan Klisiewicz pokonał bramkarza gospodarzy. Niebawem znów golem zapachniało, gdy po strzale Oskara Tomczyka piłka odbiła się od poprzeczki. Na moment zapału starczyło też piłkarzom lidera, ale w 21. minucie goście otrzymali rzadko spotykany prezent. To, że nazwisko Mateusza Stępnia pojawiło się wśród autorów goli, było niezaprzeczalną "zasługą" golkipera Jakuba Murawskiego, który podanie od kolegi z drużyny przepuścił pod stopą do bramki. Nic dziwnego, że Skierniewiczanie poczuli się mało komfortowo, by w 32. minucie dać się zaskoczyć rzutem rożnym i "fantem" Marcina Urynowicza. To był nokaut!
Na świątecznych prezentach się jednak nie skończyło. W 39. minucie z takowego cieszyli się zawodnicy Unii, kiedy pewnego dziś między słupkami Konrada Forenca do kapitulacji zmusił Sitek. Czy pomocnik Podbeskidzia chciał, aby kibice byli świadkami bardziej emocjonującej rywalizacji - tego nie wiemy, ale na więcej momentów złych Bielszczanie sobie nie pozwolili. A z kilku kolejnych uderzeń w kierunku bramki miejscowych, powodzenie przyniosło to z 63. minuty. Daliborowi Takacowi dopomógł kozioł, który zmylił Murawskiego. Przyznać trzeba, że fatalny dla lidera wynik nie zniechęcił ich do walki i bramka zmniejszająca stratę wisiała w powietrzu. Aktywny był m.in. Bartosz Bida. "Górale" dowieźli koniec końców przekonujące zwycięstwo 4:1 i... zdają się być w formie przed derbami Bielska-Białej, które odbędą się już w przyszłą niedzielę.