Liczy się co „w sieci”
Choć wrażeniami optycznymi piłkarze Beskidu Gilowice w niczym ekipie z Leśnej nie ustępowali, to jednak sparing wypadł po myśli reprezentanta „okręgówki”.
Zaskakujący był sam początek potyczki w Żywcu. Inicjatywę posiadali zawodnicy Seweryna Kośca, którzy znacznie częściej utrzymywali się przy piłce, choć z kreowaniem sobie naprawdę klarownych sytuacji już tak łatwo nie było. Swoich szans doczekali się wreszcie piłkarze z Leśnej, a za sprawą stałych fragmentów gry byli w stanie zmienić rezultat sparingu. W 23. minucie strzałem bezpośrednio z rzutu wolnego golkipera Beskidu pokonał Daniel Grabski. Z kolei tuż przed pauzą dośrodkowanie z rzutu rożnego dotarło na głowę Michała Iwanka, który podwyższył prowadzenie LKS-u.
O tyle była to przewaga zasłużona, iż kilka innych prób ofensywnych podopiecznych Mateusza Stankiewicza mogło przynieść powodzenie. Głową poprzeczkę ostemplował Jakub Jurowski, loba nad bramką posłał Łukasz Łodziana, a groźne były również uderzenia Patryka Semika i Filipa Kupczaka.
Rewanżowa odsłona to usilne starania reprezentanta A-klasy, by dystans zniwelować. I przyznać trzeba – choć rezultat zmianie nie uległ – iż na trafienie przynajmniej honorowe Gilowiczanie zasłużyli. Dość wspomnieć, że Radosławowi Pietrasikowi w sukurs przychodził i słupek, i poprzeczka. Aktywny w dążeniach do skorygowania wyniku był Szymon Tatara, swoje robili także z przodu Marcin Osmałek i Kamil Małolepszy, którzy zgodnie z naszymi informacjami sprzed kilku tygodni, mają zasilić zimą szeregi Beskidu.