Zwycięstwem LKS-u 1:0 zakończyła się jej konfrontacja z Błyskawicą Drogomyśl. Drużyna z Czańca tym samym wróciła na zwycięski szlak po dwóch porażkach z rzędu. Był to także pierwszy mecz LKS-u w tym sezonie, w którym zespół nie stracił bramki. - Uważam, że ze względu na duży ciężar mentalny, na który złożyła się przede wszystkim nasza seria porażek, był to jeden z trudniejszych meczów w tym sezonie. Mimo to pierwszą połowę zagraliśmy z dużą pewnością siebie i naprawdę bardzo dobrze wyglądaliśmy pod względem organizacji gry.

 

 

Musimy jednak wymagać od siebie, aby takie momenty „wyciskać” na maksa, gdyż przez ten minimalizm pod bramką przeciwnika sami sobie zgotowaliśmy ciężki mecz po zmianie stron, gdzie daliśmy sobie narzucić styl przeciwnika. Praktycznie cała druga połowa polegała na walce w powietrzu i zbieraniu drugich piłek. W dwóch sytuacjach faktycznie uratowała nas poprzeczka, ale warto zwrócić uwagę, że w defensywie w końcu zagraliśmy na miarę swoich możliwości. Dobra komunikacja, asekuracja, zamykanie najważniejszych przestrzeni i poświęcenie w kluczowych momentach spowodowało, że to szczęście było przy nas, bo na nie zapracowaliśmy - przyznał na łamach klubowej strony trener LKS-u, Szymon Waligóra. 

 

Ekipa z Czańca będzie chciała jednak podtrzymać dobrą dyspozycję. W nadchodzący weekend zmierzy się z beniaminkiem z nizin tabeli, MKS-em Lędziny. - Po raz kolejny czeka nas ciężkie, fizyczne spotkanie, w którym będzie trzeba walczyć o każdy centymetr boiska. Lędziny swoimi ostatnimi wynikami pokazały, że należy się z nimi liczyć i na pewno w tej lidze też mają swoje ambicje. Uważam jednak, że jeśli zadbamy o fundament, jakim jest przygotowanie mentalne, to piłkarsko mamy na tyle jakości żeby rozpocząć serię zwycięstw i z taką myślą wyjdziemy na boisko - dodaje Waligóra.