Bardzo wartościowy sparing. Z jednej i z drugiej strony wyglądało to bardzo dobrze. Czesi grali twardo i poczuliśmy ten sparing na własnej skórze. Na szczęście po sparingu wszyscy zdrowi - podsumował trener Spójni, Patryk Pindel.

 

Od pierwszych minut to zespół z Landeka nadawał ton rywalizacji. Spójnia była lepiej zorganizowana, dłużej utrzymywała się przy piłce i skutecznie odbierała gospodarzom przestrzeń. Czesi w pierwszej połowie praktycznie nie stworzyli klarownej okazji bramkowej. W 20. minucie przewaga przyjezdnych została udokumentowana golem. Po faulu na Wojciechu Pisarku sędzia wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na bramkę pewnym strzałem zamienił Bartłomiej Ślosarczyk. Kilka minut później ten sam zawodnik mógł podwyższyć prowadzenie, lecz w 29. minucie nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem FK.

 

Spójnia nadal była groźna. Interweniować musiał golkiper gospodarzy po uderzeniu Giorgiego Merebaszwilego, a po przerwie bliski szczęścia był Igor Mencnarowski, który próbował zaskoczyć bramkarza efektownym lobem. Swoją okazję miał także Maksymilian Biskup, jednak wynik nie uległ zmianie. W 65. minucie do głosu doszli gospodarze. Jeden z zawodników FK Český Těšín zdecydował się na strzał z dystansu i piłka wpadła do siatki, doprowadzając do wyrównania. Do końca spotkania obie drużyny starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, jednak rezultat 1:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka.