- Cieszy nas skuteczność i to, że potrafimy stwarzać sytuacje bramkowe. Z drugiej strony martwią mnie stracone gole. Do tego zwycięstwa podchodzimy ze spokojem i dystansem. Pracujemy dalej - ocenia Bartłomiej Konieczny, trener Beskidu. - Czy wynik w pełni oddaje przebieg meczu? Moim zdaniem niekoniecznie. W ofensywie prezentowaliśmy się dobrze, natomiast do poprawy pozostają elementy gry defensywnej. To jest w pewien sposób paradoks, biorąc pod uwagę nasze statystyki w rundzie jesiennej - dodaje natomiast Jakub Kubica, szkoleniowiec Czarnych. 

 

Gospodarze bardzo dobrze weszli w mecz i już w 3. minucie otworzyli wynik. Po dynamicznej akcji Beskidu, Michał Szczyrba otrzymał piłkę w polu karnym i z około 10 metrów oddał precyzyjny, plasowany strzał, z którym bramkarz Czarnych nie miał szans sobie poradzić. Jaworzanie szybko jednak odpowiedzieli. W 7. minucie Maciej Dziasek zdecydował się na uderzenie z dystansu, które okazało się skuteczne i doprowadziło do wyrównania. Chwilę później Czarni mogli nawet wyjść na prowadzenie. W 8. minucie dobrą okazję miał Janusz Cyran, lecz jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany przez obrońców Beskidu. Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła, bo inicjatywę ponownie przejęli Skoczowianie. W 26. minucie Wojciech Padło popisał się efektownym uderzeniem, posyłając piłkę w samo okienko bramki i przywracając prowadzenie swojej drużynie.

 

Końcówka pierwszej połowy należała już wyraźnie do Beskidu. W 36. minucie Łukasz Macura podwyższył wynik na 3:1, wykorzystując rzut karny po faulu Szymona Pustelnika. Tuż przed przerwą gospodarze zadali kolejny cios. Po dobrze rozegranym rzucie rożnym najprzytomniej w polu karnym zachował się Igor Kaźmierczak, który skierował piłkę do siatki i ustalił wynik do przerwy na 4:1.

 

Po zmianie stron tempo gry nieco spadło, co było naturalne przy licznych rotacjach w składach obu zespołów. Czarni starali się jednak zmniejszyć rozmiary porażki i w pewnym momencie im się to udało. Damian Ścibor celnie przymierzył z okolic 18. metra. Beskid kontrolował jednak przebieg wydarzeń i nie pozwolił rywalom na rozwinięcie skrzydeł. W końcowej fazie spotkania gospodarze postawili kropkę nad i. Piątego gola zdobył testowany zawodnik.