- Nie było rozmowy, dyskusji na ten temat. Jest złość, można było inaczej to wszystko pokierować - przyznaje szkoleniowiec. Jak podkreśla Jarosław Kubacki, drużyna miała konkretne cele sportowe i nie zamierzała kończyć sezonu w tak okolicznościach. - Ambicje były spore, chcieliśmy walczyć w barażach o awans, a tu taka decyzja… Zdenerwowało mnie to, żeby nie użyć mocniejszego słowa. A co sądzą zawodnicy? Jest oświadczenie i ja się pod nim podpisuję.

 

Słowa trenera pokazują, że zespół przyjął decyzję, choć nie bez rozczarowania. Warto przypomnieć, że reaktywacja drużyny seniorów w 2025 roku była dużym przedsięwzięciem organizacyjnym. Klub działał w trudnych warunkach, bo po powodzi w 2024 roku zniszczone zostało jego boisko. Spotkania i treningi odbywały się na wynajmowanych obiektach MOSiR Czechowice-Dziedzice, co wiązało się z dodatkowymi kosztami ponoszonymi przez klub.

 

Mimo tych ograniczeń udało się zbudować zespół praktycznie od zera. - To było fajne doświadczenie, poznani nowi ludzie. Zobaczyłem też, że moja osoba jest nadal lubiana. Skompletowaliśmy zespół od zera, zawodnicy przyszli, poddali się temu, co sobie założyliśmy. Cieszę się, że stworzyliśmy naprawdę w ostatnich miesiącach fajną drużynę. W połowie rundy było już widać progres. 

 

Trudno, takie jest życie. Podziękowaliśmy sobie z zarządem, życzę klubowi jak najlepiej - podsumowuje Kubacki.