Niespodzianka wisiała w powietrzu
Wisła Strumień miała wszystko pod kontrolą po pierwszej połowie, ale po przerwie obraz spotkania zmienił się w kilka minut. Tempo odpowiedziało dwoma trafieniami i finalnie V-ligowiec zameldował się w półfinale Poltent Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Skoczów.
Początek spotkania ułożył się po myśli reprezentantów Ligi Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej. Już w 3. minucie Jakub Puzoń wykorzystał błąd Wiktora Rusina i skierował piłkę do siatki. Tempo musiało więc od początku odrabiać straty, ale przed przerwą nie znalazło sposobu na zmianę rezultatu.
Po zmianie stron przyjezdni szybko pokazali jednak, że jednobramkowa strata nie zamierza ich zatrzymać. W 51. minucie do wyrównania doprowadził Szymon Gabryś, a zaledwie trzy minuty później V-ligowiec był już na prowadzeniu. Tym razem w defensywie Wisły zabrakło porozumienia, co bezlitośnie wykorzystał Marcin Śmietana.
Gospodarze nie złożyli broni. Tempo miało swoje szanse, by wcześniej rozstrzygnąć ćwierćfinał, lecz nie potrafiło postawić kropki nad „i”. W efekcie ostatnie minuty przyniosły jeszcze sporo nerwów. W jednej z najważniejszych akcji w końcówce meczu, Miłosz Staroń znalazł się oko w oko z Rusinem, ale bramkarz Tempa wyszedł z tego pojedynku zwycięsko, niejako rehabilitując się za pierwszą straconą bramkę. Wisła nie zdołała już doprowadzić do remisu i serii rzutów karnych, choć należy docenić jej postawę na tle V-ligowca.