Bez kompleksów wyszli zawodnicy z Bronowa na mecz z wyżej sklasyfikowanym rywalem. Tylko w pierwszych 10. minutach mieli trzy dobre okazje do zdobycia bramki. W 4. minucie Kacper Wizner uderzył nad bramką po podaniu Olafa Tańskiego. Następnie Volodymyr Kotelba obronił próbę Damiana Rodaka. Precyzji także zabrakło Tańskiemu. A nie były to jedyne sytuacje Rotuza w pierwszej części. Bodaj najlepszą z nich miał Rodak w 34. minucie. Napastnik Bronowian przegrał jednak pojedynek sam na sam. 

 

Spójnia schodziła po pierwszej części w lepszych nastrojach. Zespół z Landeka objął prowadzenie w minucie 17., po samobójczym trafieniu gracza Rotuza. Niemniej, forma Landeczan nie była optymalna. Brakowało zgrania, świeżości, dobrych decyzji - rzeczy zrozumiałych na tym etapie przygotowań. Dorobek Spójni mógł być wyższy, wspominając m.in. o dwóch groźnych próbach Giorgiego Merebaszwiliego. 

 

W drugiej połowie było więcej konkretów. Na samym początku na 2:0 trafił popularny "Mere" korzystając na błędzie defensywy Rotuza. W 70. minucie testowany zawodnik przytomnie odnalazł się w podbramkowym zamieszaniu. Bronowianie pokusili się o odpowiedź - Wizner świetnie wpadł prawym skrzydłem i mocno uderzył na bramkę Kotelby. W samej końcówce Spójnia zadała jednak trzy, decydujące "ciosy". Testowany zawodnik wykończył dogranie z lewej strony, Patryk Czader trafił z rzutu karnego, a wynik meczu ustalił kolejny z testowanych graczy, korzystając na błędzie bramkarza Rotuza.