To była solidna i pozytywna jednostka treningowa z dużą ilością materiału do analizy. Wynik nie miał jeszcze takiego znaczenia na obecnym etapie szlifów przed rundą wiosenną – to zgodna opinia z „obozów” Borów i Koszarawy w następstwie rozegranego test-meczu, stanowiącego swego rodzaju poligon doświadczalny dla szerokich kadr.

Prowadzenie już po upływie 2 kwadransów objęli Żywczanie. Kacper Piórecki w swoim stylu wykorzystał nieporozumienie „w tyłach” zespołu z Pietrzykowic. W 38. minucie z zaliczki nic nie pozostało, bo Adrian Dobija przytomnie główkował obok słupka po wrzutce Dawida Zonia z rzutu rożnego. Napastnik Borów zrehabilitował się tym samym za „setkę” zmarnowaną jeszcze przy bezbramkowym stanie. Połowę lepiej zamknął przedstawiciel ligi okręgowej. Ponowienie po kornerze przyniosło dośrodkowanie, którego głową na bramkę zamienił Jakub Sołtysik.

W aspekcie strzeleckich łupów nieco mniej działo się po zmianie stron, a przede wszystkim piłka lądowała wyłącznie w „świątyni” Borów. Szybkie wyrównanie zagwarantował Koszarawie jej grający trener Grzegorz Szymik, niepilnowany przez obrońców przeciwnika w kontrze. Losy meczu na korzyść ekipy z Żywca przechylił Wiktor Lach, który w 85. minucie popisał się celną główką po rzucie wolnym swojej drużyny.