Choć był to jedynie sparing, spotkanie stało na dobrym poziomie i mogło podobać się kibicom. Od początku oglądaliśmy wyrównaną rywalizację, a w pierwszej połowie nieco więcej konkretów zaprezentowali Ustronianie. Swoich szans szukali Bartłomiej Ślosarczyk, David James oraz dwaj testowani zawodnicy, jednak do przerwy gole nie padły.

 

Rozstrzygnięcie przyszło 8. minut po zmianie stron. Po strzale Ślosarczyka piłkę odbił bramkarz gości, a do dobitki najszybciej dopadł testowany zawodnik, ustalając wynik spotkania. Po zdobytej bramce gra jeszcze bardziej się otworzyła. Obie drużyny stworzyły sobie kilka okazji, nie brakowało szybkich akcji i wymiany ciosów, ale rezultat nie uległ już zmianie. Na uwagę zasługuje również fakt, że Panattoni Goczałkowice-Zdrój nie wystąpiło wyłącznie w rezerwowym składzie. Część zawodników z kadry trzecioligowego zespołu została podzielona pomiędzy dwa mecze kontrolne rozgrywane tego dnia.

 

Pierwsza połowa była bardzo pozytywna w naszym wykonaniu. Skład był bliski temu, co chciałbym oglądać. Była duża intensywność i jestem z tego zadowolony. Cały mecz był jednak wyrównany, stworzyliśmy sobie trzy, cztery dobre sytuacje. Na pewno jest to optymistyczny prognostyk - powiedział trener Kuźni, Patryk Pindel.