Wiślanie narzucili tempo gry, któremu b-klasowicz z Nierodzimia sprostać nie był w stanie. Gdy minęło 25. minut rywalizacji, zespół z Wisły miał na koncie 4 gole, a niniejszą kanonadę zapoczątkował w test-meczu Tymoteusz Boś. – Strzelaliśmy po fajnych akcjach i dograniach z bocznych sektorów, więc to na pewno pozytywny symptom. Innym jest to, że mimo wysokiego prowadzenia, zespół chciał dalej grać i zdobywać kolejne bramki. Zaliczyliśmy dzięki temu dobrą jednostkę treningową – mówi Marcin Michalik, szkoleniowiec przedstawiciela ligi okręgowej.

Zanim jednak futbolówka powtórnie lądowała w „świątyni” drużyny z Nierodzimia, ta pokusiła się o trafienie o honorowym statusie, gdy dośrodkowania nie zdołał właściwie wyłapać Kacper Fiedor. Więcej reprezentant B-klasy nie wskórał, ale też dziwić się temu trudno, gdy weźmiemy pod uwagę brak w jego szeregach doświadczonych zawodników – braci AdrianaMieczysława Sikorów, Seweryna Wojciechowskiego czy Marcina Marianka.

Po pauzie Wiślanie byli już bezwzględni. Hat-tricka skompletował Jakub Marekwica, o gola mniej zaliczył Paweł Leśniewicz. Do siatki celowali też nieomylnie Piotr Kweczlich oraz Rafał Cywka, a ze stałych fragmentów gry – odpowiednio rzutu karnego i wolnego – swego dopięli Kamil JanikKonrad Chrapek.