Pierwszy sezon i od razu awans!
BKS Stal awansował do II ligi futsalu! To pokłosie dzisiejszej wygranej z bezpośrednim rywalem, Interem Krostoszowice, różnica pięciu bramek.
Zespół z Białej od pierwszych minut grał bez kalkulacji. Już w 4. minucie Łukasz Radomski był o włos od otwarcia wyniku, lecz piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki. Inter odpowiedział dynamiczną akcją Pawła Polaka, któremu w kluczowym momencie zabrakło dokładności. Przełamanie przyszło w 12. minucie. Michał Bojdys z dużym poświęceniem dograł na skrzydło do Szymona Cichego, ten wypatrzył w środku Jacka Włocha, a całość zakończyła się bramką. Radość gości nie trwała długo, bo niemal natychmiast wyrównał Jakub Białas. Do przerwy więcej goli nie padło, choć sytuacji nie brakowało. Obie drużyny miały po przedłużonym rzucie karnym, lecz żadna nie potrafiła wykorzystać tej okazji.
Druga połowa przyniosła prawdziwą burzę. BKS od razu ruszył do zdecydowanego ataku, wiedząc, że musi podkręcić tempo. W 22. minucie Radomski potężnym strzałem z dystansu ponownie dał swojej drużynie prowadzenie. Chwilę później było już 3:1 po trafieniu Davida Shutaka, a po kolejnej akcji Szymon Cichy podwyższył wynik.
Mimo to wciąż brakowało jednej bramki do upragnionej różnicy czterech goli, przy założeniu zachowania czystego konta w dalszej części meczu. Szans było sporo, jednak bramka Interu długo pozostawała niezdobyta. Bojdys i Cichy byli blisko kolejnych trafień. Z drugiej strony gospodarze groźnie kontratakowali, ale między słupkami BKS znakomicie spisywał się Jan Syc.
W 30. minucie Shutak popisał się precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę i zrobiło się 5:1. Ten wynik oznaczał zmianę układu sił w walce o awans. Inter rzucił się do odrabiania strat. Najpierw jednak Syc obronił kolejny przedłużony rzut karny. Po chwili gospodarze ponownie egzekwowali stały fragment i tym razem, po dobitce, zdołali go wykorzystać. BKS nie zwolnił tempa. W 33. minucie Krystian Dudajek zagrał na głowę Włocha, który skierował piłkę do siatki.
Końcówka należała do emocjonujących. Gospodarze zdecydowali się na grę z wycofanym bramkarzem, co otworzyło przestrzeń dla rywali. W samej końcówce Cichy trafił do pustej bramki z dalszej odległości i po ostatniej syrenie to bielszczanie mogli świętować upragniony awans.