Po raz pierwszy przy Rychlińskiego
Hala BKS-u widziała wiele niezapomnianych meczów, chwil sukcesów, ale futsal - dopiero pierwszy raz. Zawodnicy bialskiej Stali pokonali przed własną publicznością KS Futsal Jastrzębie-Zdrój.
Zaczęło się wybornie dla gospodarzy. Nie minęło 10. minut spotkania, a futsaliści BKS prowadzili 3:0. Wynik otworzył Łukasz Radomski mocnym uderzeniem z dalszej odległości. Chwilę później na listę strzelców wpisał się Marek Skipioł po dobrze rozegranym rzucie rożnym. Trzecia bramka w meczu była trafieniem samobójczym po niefortunnej interwencji zawodnika KS-u. Koniec emocji? Mecz do jednej bramki? Nic z tych rzeczy...
Nie było tak, że brakowało sygnałów ostrzegawczych, iż KS ruszy do ataku. Kilka wybornych interwencji w bramce BKS-u zanotował Jan Syc. Goście byli jednak groźni po stałych fragmentach i tym sposobem złapali kontakt. W 13. minucie Mirosław Stabla trafił po rzucie wolnym, a 60 sekund później Krzysztof Skóraś skończył koronkowo rozegrany korner.
Wynik 3:2 długo się utrzymywał na tablicy wyniku, także po zmianie stron. Paradoksalnie jednak, mecz był otwarty. BKS szukał czwartego trafienia, okazje mieli Dawid Kowalczyk czy Marek Skipioł, ale jastrzębianie również mogli pokonać Syca. Skuteczniejsi w realizacji swoich celów byli futsaliści bialskiej Stali. Zaczęło się od bramki Kowalczyka po sprytnie rozegranym wolnym. Następnie znów z bramki cieszył się Radomski. Wygraną 6:2 przypieczętował natomiast Tomasz Franusik "klatą" zamykając podanie od Skipioła.