- Mecz na wysokiej intensywności, który miał dwa oblicza. Z pierwszej połowy jestem zadowolony. Rezerwy Podbeskidzia postawiły wysoko poprzeczkę, a my mieliśmy swoje okazje. Druga była znacznie słabsza w naszym wykonaniu - przyznaje Patryk Pindel, trener Spójni. - Mamy pozytywne odczucia po tym spotkaniu. Była jakość i dobra intensywność, szczególnie w pierwszej połowie - zauważa natomiast Tomasz Górkiewicz, szkoleniowiec rezerw Podbeskidzia. 

 

Jak na sparing, zawodnicy "dwójki" Podbeskidzia i Spójni dali całkiem niezłe widowisko. Działo się sporo. Optyczna przewaga była po stronie Bielszczan, ale drużyna z Landeka potrafiła zagrozić pod bramką gospodarzy. Dwukrotnie przed szansą stanął Bartłomiej Ślosarczyk. Swoją okazję miał także Patryk Czader. W 30. minucie to rezerwy Podbeskidzia objęły prowadzenie, gdy szybki atak na gola zamienił testowany zawodnik. Tuż przed przerwą Landeczanie zdołali wyrównać. Dogranie od Giorgiego Merebaszwiliego zwieńczył Czader. 

 

Po zmianie stron wyraźną inicjatywę przejęli Górale. Spójnia nie stworzyła sobie groźniejszej próby strzeleckiej. Ten stan rzeczy potwierdzony został w rezultacie. Bielszczanie zadali dwa "ciosy". Wpierw Grzegorz Janusz wykazał się celną główką, a następnie Kacper Piątek I precyzyjnie uderzył lewą nogą z okolic 16. metra.