– Przegraliśmy tak wysoko trochę na własne życzenie, bo popełniliśmy bardzo proste błędy i rywalowi nie pozostało nic innego, jak je wykorzystać. Siedliśmy też kondycyjnie, a zmiany w składzie nie bardzo dziś pomogły – wyjaśnia Andrzej Tomala, szkoleniowiec Pasjonata Dankowice.

Reprezentant bielskiego podokręgu wszystkie 4 bramki w spotkaniu kontrolnym dał sobie strzelić po przerwie, kiedy też miał o dziwo więcej okazji strzeleckich. Na bakier było ze skutecznością. Pojedynku „oko w oko” z golkiperem Unii nie wykorzystał Dawid Kupczak, z 6. metrów spudłował nad poprzeczką Jakub Zaucha, a 2 uderzenia Marcina Wróbla padały łupem bramkarza przeciwnika. Z kolei jeszcze w pierwszej części szczęścia szukał zwłaszcza Wojciech Sadlok, ale i strzały doświadczonego zawodnika nie znalazły powodzenia.