Uczuciem, jakie towarzyszyło zespołowi z Istebnej po konfrontacji ze Startem Mszana był niedosyt, który najlepiej oddaje zarówno przebieg spotkania, jak i końcowe jego rozstrzygnięcie. – Realizowaliśmy w pierwszej połowie swoje założenia i wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Atuty rywala byliśmy w stanie całkowicie niwelować. Po przerwie kompletnie się nam to posypało. Gospodarze grali szybciej i odważniej, spychając nas długimi fragmentami do defensywy. My mieliśmy spory problem z rozgrywaniem piłki – opowiada Dariusz Rucki, szkoleniowiec przyjezdnych.

Góral prowadzenie zdobył w 38. minucie. Po wymianie podań Bartłomieja Ruckiego z Jakubem Dziwiszem „oko w oko” z golkiperem Startu stanął Krystian Dudajek, by ten pojedynek wygrać. Stosunkowo szybko po zmianie stron gospodarze przejęli inicjatywę. Kamil Spratek w 56. minucie trafił do siatki z pomocą rykoszetu mylącego Dominika Polacka, by w 61. minucie wykorzystać sytuację sam na sam. Przejawem determinacji Istebnian był gol Dziwisza z 68. minuty, który dołożył nogę do idealnego dogrania B. Ruckiego, ale już w 72. minucie Konrad Hasior wtórnie swojemu zespołowi zagwarantował przewagę – nikłą, ale wystarczającą, by w niedzielny wieczór – mimo mało niestety przekonujących prób zawodników Górala, by uratować remis – fetować maksymalną zdobycz punktową.