W czerwcu 2024, po wielu latach, nastąpił kres pracy Artura Bierońskiego na ławce trenerskiej Pasjonata. Szkoleniowiec doskonale znany w naszym regionie poświęcił się w kolejnych miesiącach funkcji działacza KS-u Bestwinka, a od sierpnia br. prowadzi rezerwy tego klubu. - Powrót na ławkę trenerską to trochę za dużo powiedziane - bardziej pełnię rolę organizatora niż trenera. Podchodzimy do tego wszystkiego na zasadzie zabawy. Po pewnej przerwie wróciły jednak emocje związane z prowadzeniem drużyny, zwłaszcza gdy przychodzi dzień meczu. Rywalizacja zawsze wywołuje dreszczyk - każdy chce wygrać i to widać nawet u słabszych zespołów.

 

W bielskiej B-klasie są naprawdę ciekawe ekipy: „trójka” Rekordu, „dwójka” Drzewiarza czy Zapora - kilka drużyn gra naprawdę fajną piłkę. To cieszy i podtrzymuje sportowe emocje. Organizowanie tego wszystkiego sprawia, że znowu ciągnie wilka do lasu. Na boisko również, choć chłopaki mnie już trochę „wygryzają” i tych minut mam niewiele, a trener mnie widzi - mówi w rozmowie z naszym portalem sam zainteresowany. 

 

Rezerwy KS-u mają za sobą udaną rundę. "Dwójka" zakończyła jesień na 5. miejscu z dorobkiem 22. punktów. - Wyszło dość spontanicznie, że udało się stworzyć drugą drużynę. Zebraliśmy kilku zawodników z przeszłością, którzy już zakończyli granie, oraz kilku młodych, którzy dopiero co wyszli z wieku juniora. Ilościowo i jakościowo prezentowaliśmy się naprawdę nieźle i jestem zadowolony z osiągniętego wyniku. Piąte miejsce na czternaście drużyn, lokata barażowa - z meczu na mecz to wyglądało coraz lepiej.

 

To typowa zabawa: spotykamy się raz w tygodniu, choć nie zawsze wszyscy mogą być ze względu na obowiązki zawodowe. Fajnie się dogadujemy, a czas pokaże, jak ta inicjatywa będzie dalej funkcjonować - wyjaśnia Bieroński.