Prowadzenie, liczebna przewaga i... niedosyt
Wizyta pod Klimczokiem zespołu wyżej notowanego w II-ligowej tabeli wywołać miała pokłady dodatkowej mobilizacji piłkarzy Podbeskidzia.
"Górale" stanęli przed dużą szansą, by w niedzielne popołudnie zgarnąć przeciwko faworytowi komplet punktów. Ich sytuacja stała się wręcz wymarzona, gdy w 11. minucie po krótko rozegranym rzucie wolnym golkipera Olimpii pokonał płaskim strzałem Marcin Urynowicz. Podbeskidzie na tego gola zapracowało, już wcześniej stwarzając zagrożenie, lecz uderzenia Oskara Tomczyka i Kamila Sochania były niecelne. Nie zwolnili tempa również tuż po objęciu prowadzenia. Próby zaskoczenia Sebastiana Sobolewskiego podjęli m.in. Maciej Górski czy Maksymilian Sitek, a ta dość znacząca ofensywa zwiastowała kolejne zyski Bielszczan.
Goście udowodnili jednak, że ich wysoka pozycja w tabeli nie jest dziełem przypadku. W 26. minucie ostrzeżeniem dla "Górali" był pierwszy celny dziś strzał Kacpra Cichonia. Z nim Konrad Forenc jeszcze sobie poradził, ale w 37. minucie golkiper skapitulował wobec bardziej jakościowego uderzenia Cichonia. Zanim nadeszła przerwa, obie drużyny miały po "setce". Kacper Jarzec przegrał starcie z Forencem, a Tomczyk bramkarzem ekipy z Grudziądza.
Utraconej przewagi Podbeskidzia odzyskać nie zdołało, choć okoliczności były ku temu sprzyjające. W 62. minucie Mateusz Kizyma dograł do Górskiego, ale doświadczony napastnik z tej asysty nie skorzystał, posyłając futbolówkę obok słupka. Nadzieje kibiców na wygraną gospodarzy zwiększyły się w 72. minucie, kiedy Dominik Frelek przypłacił faul taktyczny drugim żółtym kartonikiem, osłabiając swój zespół liczebnie. Końcówkę zawodnicy z Grudziądza rozegrali mądrze, sumiennie pilnując dostępu do własnej bramki. Owszem - w kierunku "świątyni" Olimpii strzały oddawali Urynowicz i Wojciech Słomka, ale bramkarza nawet nie zmusili do wysiłku.