Dla zespołu z Pruchnej spotkanie z „dwójką” LKS-u Pogórze miało stanowić potwierdzenie wzrostu i stabilizacji formy. Goście liczyli, że wzorem ubiegłej rundy znów sprawią wyjazdową niespodziankę i zdobędą tym samym pierwsze punkty w a-klasowym sezonie 2026/2027. Miał więc mecz 7. kolejki swoją specyficzną otoczkę, ale... z dużej chmury deszcz nie spadł żaden, bo gwizdek sędziego w niedzielne popołudnie 20 września w Pruchnej nie wybrzmiał.

Powodem odwołania konfrontacji były problemy kadrowe w zespole z Pogórza, które ujawniły się tuż przed nadejściem weekendu. – Mamy mały szpital w drużynie, a kontuzje wpłynęły też mocno na skład „jedynki” w sobotnim meczu ligi okręgowej z Cukrownikiem, w którym prawie połowę wyjściowego składu stanowili nasi zdolni juniorzy. Skumulowały się kontuzje, także te zupełnie nieprzewidziane w następstwie ostatniego treningu, do tego absencje niektórych zawodników ze względów zawodowych. Zaczęło się to w piątek wieczorem poważnie sypać i daliśmy znać przeciwnikowi, że nie przyjedziemy – klaruje Zdzisław Hutyra, szkoleniowiec rezerw LKS-u.

– Nie ukrywam, że nie jest to dla nas w żadnej mierze komfortowa sytuacja. Nie chcieliśmy natomiast jechać na wycieczkę i wychodzić na boisko w składzie 9-osobowym, bo byłoby to absurdem – komentuje zaistniałą sytuację.

Dodajmy, że jest to pierwszy mecz A-klasy skoczowskiej w bieżącym sezonie, który zakończył się pozaboiskowym rozstrzygnięciem.