– Przeważaliśmy, byliśmy stroną częściej atakującą, ale nadzialiśmy się na kontrę Świtu i przyszło nam odrabiać stratę. Udało się to jeszcze w pierwszej połowie sparingu – opowiada Tomasz Sala, szkoleniowiec Skałki, przywołując kluczowe zdarzenie z perspektywy Skałki. O bramkowy zysk pokusił się w 38. minucie Mateusz Pochopień, który spożytkował to, że przytomne prostopadłe podanie wykonał Robert Orzeł.

Żabniczanie dążyli po pauzie do tego, aby sprawdzian rozgrywany w Cięcinie zakończyć dla siebie zwycięsko. I jakkolwiek tego zapału odmówić im nie można, tak skuteczność była daleka od satysfakcjonującej. Najlepszą okazję miał Igor Jarco, ale mając przed sobą w zasadzie pustą bramkę – skiksował. Próbował także Arkadiusz Tetłak, a do zaliczenia trafienia wiele pomocnikowi nie brakło.

– Plusem jest na pewno liczebność na tym etapie, bo miałem do swojej dyspozycji 17. zawodników – zaznacza trener Skałki, którą w weekend najbliższy czeka próba generalna przeciwko Góralowi Żywiec.