Bielska „dwójka” nie była w konfrontacji z TJ Vapec Horna Poruba skuteczna. I to najpoważniejszy „zarzut” tyczący się gry podopiecznych Tomasza Górkiewicza. Przed przerwą świetne okazje miał Igor Łoziński – raz obił słupek, raz przegrał pojedynek z bramkarzem rywala, a raz spudłował. Sytuację sam na sam zaprzepaścił też Wojciech Szumilas, po stałym fragmencie obok celu uderzył Antoni Tora, natomiast intencje strzelającego w „krótki” róg Filipa Małkowskiego wyczuł golkiper zespołu ze Słowacji.

Druga część odmianę przyniosła o tyle, że gospodarze udokumentowali swoją przewagę. W 55. minucie podyktowany został rzut karny dla „Górali”, a okazji nie zmarnował Kornel Osyra. Kilka innych szans powodzenia już nie przyniosło. Te do odnotowania to próby Kacpra PiątkaBenjamina Krzaka, którzy nie wykazali się należytą precyzją strzałów.

– Do skuteczności można się przyczepić, bo sam mecz kontrolowaliśmy i przewyższaliśmy ambitnego rywala jakością piłkarską. Już po zmianach graliśmy trochę za wolno i pojawiało się zbyt dużo niedokładności, więc ilość sytuacji była nieco mniejsza – zaznacza trener Podbeskidzia II, który w swoich szeregach w obliczu strzeleckiej niemocy chętnie widziałby zapewne... Roberta Demjana. W dzisiejszym sparingu doświadczony Słowak przez pełne 90. minut przypomniał o swoich walorach – umiejętności utrzymywania się przy piłce i spokoju z nią przy nodze czy zwodzie „na zamach”, z którym brylował swego czasu na ekstraklasowym pułapie.