Czechowiczanie od początku spotkania musieli mierzyć się z defensywnie nastawionym rywalem. Gospodarze skupili się przede wszystkim na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki, licząc na kontrataki i stałe fragmenty gry. MRKS długo bezskutecznie szukał sposobu na sforsowanie katowickich zasieków. Już w 8. minucie po akcji lewą stroną Daniela Iwanka i wycofaniu piłki przez Adriana Pinderę nad poprzeczką uderzył Szymon Byrtek z około 15 metrów. Chwilę później po zgraniu Piotra Strączka na bramkę próbował Hubert Szatanik, ale jego uderzenie z boku pola karnego wyłapał Patryk Szczuka. Golkiper GKS-u dobrze spisał się również w 20. minucie, parując próbę Szymona Byrtka z dystansu.

 

Blisko otwarcia wyniku był także kapitan MRKS-u. W 28. minucie Adam Grygier wykonywał rzut wolny tuż zza szesnastki. Mimo poślizgnięcia zdołał oddać celne uderzenie, które końcami palców Szczuka sparował na rzut rożny. Pięć minut później bramkarz gospodarzy ponownie stanął na wysokości zadania, tym razem intuicyjnie odbijając główkę Grygiera po dośrodkowaniu Sz. Byrtka z rzutu rożnego.

 

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. MRKS nadal był stroną aktywniejszą i konsekwentnie dążył do zdobycia bramki. W 57. minucie Szczuka efektownie „wyciągnął” zmierzające niemal w okienko uderzenie Piotra Szumińskiego zza pola karnego. Chwilę później Marek Jonda z 18 metrów minimalnie przestrzelił. Do trzech razy sztuka. W 59. minucie Iwanek przeprowadził kolejną szarżę lewą stroną. Przed bramką do piłki nie zdołał dojść Konrad Bukowczan, ale we właściwym miejscu znalazł się Strączek. Napastnik MRKS-u, mimo asysty obrońcy, z bliska skierował piłkę do siatki.

 

Po stracie gola gospodarze musieli się otworzyć, co stworzyło Czechowiczanom więcej przestrzeni. MRKS mądrze odpierał jednak ataki rezerw GKS-u, nie pozwalając rywalowi na stworzenie większej liczby okazji. Właściwie dopiero w końcówce Katowiczanie dwukrotnie zagrozili bramce gości. W 82. minucie po rzucie wolnym i dośrodkowaniu Mateusz Birówka uprzedził Łukasza Byrtka, ale uderzeniem szpicem buta posłał piłkę nad poprzeczką. Z kolei w 90. minucie, po raz kolejny znajdując się w dogodnej sytuacji, Birówka miał przed sobą praktycznie pustą przestrzeń. Z 7. metrów niepilnowany zawodnik GKS-u minimalnie jednak spudłował głową. MRKS dowiózł więc skromne, ale w pełni zasłużone zwycięstwo.