- Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. Bramkę straciliśmy po wątpliwym rzucie karnym i indywidualnym błędzie, ale nie wyglądaliśmy źle. Wręcz przeciwnie. Mieliśmy naprawdę dobre momenty - mówił tuż po meczu Marcin Osmałek, trener ekipy z Łękawicy, która do przerwy przegrywała 1:2. Gola kontaktowego dla Orła strzelił Patryk Świniański, pożytkując prostopadłe podanie Szymona Byrtka. Wkrótce sędzia zarządził zejście na przerwę.

 

 

Po zmianie stron Unia Turza Śląska była rywalem poza zasięgiem, aplikując swojemu rywalowi 5 goli. Orzeł odpowiedział tylko raz - na 7:2 z rzutu karnego nie pomylił się Sz. Byrtek. - Nie wyszliśmy na drugą połowę. Ani fizycznie, ani taktycznie... - podsumował Osmałek, którego zespół po 7. kolejkach plasuje się na 11. pozycji w tabeli IV ligi śląskiej gr. 2.