Mocniejszy od Borów okazał się w testowej potyczce Żuraw Krzeszów, a więc przedstawiciel wadowickiej „okręgówki”. Zaczęło się jednak dla ekipy z Pietrzykowic szczęśliwie i dobrze, bo dośrodkowanie Kacpra Mrowca na dalszy słupek w kierunku Tadeusza Chochóra ostatecznie lot zakończyło „w sieci”. Tę stratę przeciwnik nadrobił z nawiązką, zanim zawodnicy udali się na krótką przerwę.

Co działo się po niej? Żuraw dołożył kolejne 2 gole, by „odjechać” podopiecznym Marka Makarewicza na 4:1. Trafienie zmniejszające dystans odnotował wówczas Rafał Duraj, który z okolic 5. metra spuentował dogranie Mrowca, ale ostatnie snajperskie „słowo” należało do zespołu z Krzeszowa.

Trener Borów nie ukrywa, że przegrana wielkim szokiem nie jest i na tym etapie przygotowań nie wywołuje żadnej paniki. – Byliśmy wolniejsi od dobrze dysponowanego przeciwnika. Brakuje nam wyraźnie świeżości, aczkolwiek spodziewaliśmy się ciężkiego lutego przy obciążeniach, jakie mamy. Do tego trzeba wspomnieć o rotacjach zawodników na pozycjach, bo to taki moment, gdy testujemy pewne rozwiązania i nie ma tych tych automatyzmów w grze – tłumaczy Makarewicz.