Stracona bramka podcięła "skrzydła"
Porażką zakończył się kolejny sparing Spójni Landek, która rywalizowała z Sarmacją Będzin, w której występuje m.in. Tomasz Nowak - były piłkarz Rekordu i Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Od pierwszych minut Spójnia narzuciła swoje warunki gry i częściej utrzymywała się przy piłce. Już w 15. minucie bliski otwarcia wyniku był Giorgi Merebaszwili, lecz jego uderzenie pewnie obronił bramkarz Sarmacji. Kolejne sytuacje pojawiły się w drugiej części pierwszej połowy. W 28. minucie Patryk Fabian oddał strzał, a dobitka Maksymiliana Biskupa okazała się niecelna. Chwilę później, po rzucie rożnym, groźnie uderzał Bartłomiej Ślosarczyk, lecz ponownie na posterunku był golkiper gospodarzy. Najbliżej gola Spójnia była w 35. minucie, gdy Igor Mencnarowski trafił w poprzeczkę strzałem z około 17 metrów. Do przerwy mimo przewagi i lepszej organizacji gry bramki nie padły.
Druga połowa również rozpoczęła się obiecująco dla zespołu z Landeka. W 47. minucie Patryk Czader stanął przed stuprocentową okazją, jednak uderzył niecelnie. Chwilę później Spójnia objęła prowadzenie. W 49. minucie Ślosarczyk wykorzystał dogranie z bocznego sektora od Fabiana i umieścił piłkę w siatce. Radość nie trwała jednak długo, bo już w 51. minucie Sarmacja doprowadziła do wyrównania po celnym strzale przy długim rogu. Decydujący cios gospodarze zadali w 70. minucie, kiedy po mocnym uderzeniu zdobyli gola na 2:1. Od tego momentu Spójnia nie potrafiła już stworzyć realnego zagrożenia pod bramką rywali.
- Przegraliśmy mecz w drugiej połowie, mimo że dobrze się ona zaczęła. Zagraliśmy z dobrym przeciwnikiem, jednak trzeba przyznać, że pierwsza stracona bramka podcięła nam skrzydła. W pierwszej połowie konsekwentnie realizowaliśmy swoje założenia, organizacja wyglądała tak, jak chcieliśmy, ale raziła nasza nieskuteczność - podsumował szkoleniowiec Spójni, Patryk Pindel.