Sypnęło transferami
Błękitni Pierściec głównym faworytem skoczowskiej A-klasy? Nawet w obliczu kontuzji kluczowego snajpera Marcina Jaworzyna jest to całkiem prawdopodobne.
W Pierśćcu intensywnie przebiegł sam koniec okresu transferowego. Klub zasilił duet pomocników, których jakość może Błękitnym bardzo dopomóc. Adam Czyż, zanim wyjechał za granicę, w przeszłości występował na beskidzkich boiskach w Beskidzie Skoczów, ówczesnej Wiśle Ustroniance czy bielskim Rekordzie. Z kolei Mateusz Malik to wychowanek Gwarka Zabrze, w którego piłkarskim życiorysie – jeszcze przed stosunkowo długim rozbratem z futbolem – widnieje choćby Grunwald Ruda Śląska.
Nie jest to koniec wzmocnień w kontekście trwającego już sezonu a-klasowego. Na przywdziewanie barw Błękitnych zdecydował się doświadczony golkiper Roman Nalepa, z przeszłością w Piaście Cieszyn czy Cukrowniku Chybie.
– Nie możemy zapominać o „tyłach”, jeśli chcemy zdobywać punkty – komentuje trener Mateusz Saltarius, potwierdzając zarazem, że największy ból głowy wiąże się z absencją Marcina Jaworzyna. Snajper wyborowy, który w raptem 3. meczach sezonu zdążył 6-krotnie trafić do siatki rywali, zerwał więzadła i jesienią na boisko na pewno nie wróci. – Każdy wie, jakim zawodnikiem jest w naszej drużynie. Piłka szuka go w polu karnym, ma odpowiedni timing i robi to, co napastnik powinien – dodaje szkoleniowiec Błękitnych.
W ataku sprawdzany jest wariant z Gabrielem Bosiem. Jest też w kadrze pierścieckiej ekipy rutyniarz Dawid Markieczko. W Pruchnej jedną z bramek strzelił w miniony weekend Tomasz Chmiel, który też określone walory do gry z przodu ma. – Alternatywy są i musimy sobie radzić w sytuacji, w której się z konieczności znaleźliśmy – podsumowuje Saltarius.