Idealnie goście z Puńcowa mecz otwarli. W 6. minucie akcję zbudowaną od linii obrony przez Macieja Ruckiego i Bartłomieja Lorenca oraz wykonującego kluczowe podanie Arkadiusza Szlajssa sfinalizował Tomasz Stasiak. Wydawało się, że to zalążek czegoś więcej do osiągnięcia dla beskidzkiego V-ligowca. Jednak w 38. minucie nastąpiła riposta coraz lepiej poczynającego sobie na boisku MKS-u Lędziny. O wyrównanie postarał się Jacek Kozaczuk, który wynik spotkania niniejszym... ustalił jako ostateczny.

Pomeczowa opinia – Kamil Sornat (szkoleniowiec Tempa Puńców): – Weszliśmy dobrze w mecz i potwierdziliśmy to zdobyczą bramkową. Szkoda, że nie udało się podwyższyć przewagi, bo okazje do tego mieliśmy i nasza gra jeszcze przez chwilę wyglądała tak, jak tego wymagamy od siebie. Przeciwnik postawił na proste środki i zagrażał nam zwłaszcza w pierwszej połowie. Widać było, że czuje się w tym dobrze na swoim boisku. Przez pewien czas weszliśmy w taką wymianę zupełnie niepotrzebnie zamiast kontynuować swoją grę z początkowej fazy spotkania.